Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Born In Szczecin vol. 2

Born In Szczecin vol. 2 - Różni Wykonawcy

Born In Szczecin vol. 2

Wykonawca:

Różni Wykonawcy

Gatunek:

Rock

8 /10

Nie znam Szczecina, byłem tam raptem raz (i to przejazdem), ale moi znajomi, którzy mają cokolwiek wspólnego z tym miastem, twierdzą, że to nudna i szara mieścina - cokolwiek mają na myśli. Tym lepiej, że powstało coś takiego, jak stowarzyszenie Made In Szczecin.

Bo oto z inicjatywy tegoż podmiotu młodzi ludzie, zamiast kisnąć we frustrującym (tak mniemam - bo nudnym) otoczeniu i oddawać się co dziwniejszym nałogom, wolą chwycić za gitary albo inne instrumenty i począć grać. Dzięki takim inicjatywom, jak wydanie kompilacyjnej płyty "Born In Szczecin vol. 2", usłyszy o nich pewna grupa osób. Część z tych kapel na pewno znacie, część po przesłuchaniu tej płyty raczej zapomnicie, ale nie zmieni to faktu, że miło im będzie choć na chwilę zagościć w naszych odtwarzaczach lub komputerach (zarówno "BIS vol. 2", jak i "BIS vol. 1" dostępne są do darmowego ściągnięcia na stronie borninszczecin.pl).

Posłuchajmy zatem któż to nas odwiedza wraz z drugą częścią "Urodzonych w Szczecinie", zaczynając od tych najbardziej znanych. Oczywiście, nie spodziewajmy się obecności grup Hey i Pogodno (to już właściwie kapele warszawskie), boleję też z powodu nieobecności Lebowskiego. Ale są za to obydwa zespoły Piotra Banacha - Indios Bravos z piosenką "Wyjątkowo ważna" (z ostatniej płyty studyjnej - dobry, głęboki tekst o miłości, sznyt rockowej ballady ubrany w charakterystyczne rytmy reggae) i Ludzie Mili - ten skład reprezentuje kawałek "Raczej nie" (trochę tu polskiego alternatywnego rocka, trochę posmaku reggae, a i wyczujemy też elementy punku). Jest jeden z hitów wyrosłego na fali popularności Comy zespołu Listopad, "Nie ma mnie" z udanego debiutu. Na pewno niektórzy z Was kojarzą funkowy kolektyw Big Fat Mama, tu z numerze "Twój dziki krok"; w zeszłym roku dała o sobie znać wesoła indie rockowa kapela Przestańcie, na "BIS 2" reprezentowana przez "Statek Kosmiczny".

Z mniej znanych kapel warto wyróżnić kilka. Chociażby blues rockową Bona Fides z funkującą gitarą i klawiszem w tle (piosenka "Nie mogę dziś tu zostać"); zalatujących polskim big beatem, albo przaśnością przemycaną przez Tymona Tymańskiego Pomorzanie ("Musisz dużo bardziej starać się"); łączących rock, funk i reggae Heaven (dobry numer "Jestem" - jeno te klawisze, co próbują brzmieć jak klarnet czy coś podobnego - zespole Heaven i psie Sabo: nie idźcie tą drogą!); indierockowych chłopaków z Hormon (tekst "Koropracji" daleki jest od rewelacji, ale za to unisono gitary i basu jest naprawdę pyszne);  grających oryginalnie podanego progresywnego rocka ziomków z Fortepain ("Winda I") czy dobrego ciężkiego rocka w wykonaniu Rebelhouse ("Final Breath"). Jak widzicie -  jest w czym wybierać.

"Born In Szczecin vol. 2" to kawałki rozmaitego ciężaru gatunkowego i zagrane na różnym poziomie. Ale dając na sam koniec "ósemkę" doceniam przede wszystkim inicjatywę. To trochę syzyfowa praca - internet niby jest wybawieniem dla młodych twórców, ale bez wsparcia dużej wytwórni, tudzież naprawdę porywającej muzyki nie da się dziś zaistnieć - ale jednak dobrze świadczy o ludziach mieszkających w Szczecinie. Chce im się, a "chcenie" to w dzisiejszych czasach (wbrew pozorom) przymiot zamierający.

Jurek Gibadło