Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Out Of Order Comes Chaos

Out Of Order Comes Chaos - Pendragon

Out Of Order Comes Chaos

Wykonawca:

Pendragon

8 /10

Wygląda na to, że Pendragon wyjątkowo dużą sympatią darzy Polskę, a Teatr Śląski w Katowicach w szczególności. Jeśli dobrze liczę, to najnowsze DVD zespołu jest piątym nagranym w Polsce, a czwartym zrealizowanym na gościnnej scenie Teatru.

Koncert odbył się 20 kwietnia 2011 w ramach promocji najnowszej płyty Pendragon "Passion". Nie powinno zatem dziwić, że repertuar z tego właśnie krążka prezentowany jest najobszerniej (cztery utwory). Generalnie program występu to mieszanka starego z nowym podana w dość równych porcjach. Siedem kompozycji pochodzi z najnowszych płyt czyli "Passion" i wydanej w 2008 roku "Pure". Reszta to klasyczne i piękne "starocie" w tym aż po trzy kawałki z "The World" (1991) i "The Window Of Life" (1993).

Koncert rozpoczęły odtworzone z playbacku fragmenty tytułowego utworu z "Passion". W tym czasie muzycy zajęli swoje miejsca, by po chwili, po wyciszeniu podkładu, płynnie przejąć prowadzenie ciągu dalszego tej kompozycji. Następny utwór to skok w daleką przeszłość czyli "Back In The Spotlight" z 1991 roku. I tak przez cały koncert - stare kawałki naładowane klasycznie neoprogresywną liryką i śpiewnością przetykane są nowszymi, znacznie bardziej dynamicznymi. Zgrabnie pomyślana i miła dla ucha mieszanka. Zamykającego płytę nieśmiertelnego i pięknego klasyka "Paintbox" publiczność wysłuchała na stojąco. Wcale się nie dziwię, gdybym był wówczas na sali też bym wstał i z całą resztą krzyczał "Pendragon, Pendragon".

Ścieżka audio zrealizowana jest bez zarzutu - wszystkie instrumenty doskonale słychać, zachowane zostały właściwe proporcje. Nie jest to moja pierwsza recenzja materiału nakręconego w Teatrze Śląskim przez ekipę Metal Mind i z pewnością będę się powtarzał ale nie da się inaczej. Na bardzo wysokim poziomie stoi oprawa świetlna, bez kosmicznych efektów rodem z filmów science-fiction, ale zrealizowana z dużym smakiem i doskonale przy tym sprawdzająca się jako "scenografia". Na ekranach wiszących z tyłu sceny wyświetlane były wizualizacje. Co prawda realizator nie poświęcał im specjalnej uwagi ale to co tu i ówdzie dało się zauważyć prezentuje się bardzo interesująco. Czasem były to jakieś nieokreślone "mazy" ale na przykład odegranie "Nostradamusa" ozdobiły mapy układów planetarnych a "Ghosts" m.in. tańczące baletnice.

Muzycy przez cały koncert zachowali dobrą kondycję oraz niesłychaną żywiołowość i niekłamaną radość z przebywania na scenie. Przodował w tym niezwykle ekspresyjny Scott Higham. A propos perkusisty, najmłodszego stażem członka Pendragon. Klasyczne kompozycje, które powstały w przeszłości, rzecz jasna bez jego udziału, napędzane teraz jego bębnami zyskały całkiem sporo dobrego. A może to tylko moja autosugestia, bo nie ukrywam, że bardzo pasuje mi jego gra.

Obok zapisu koncertu na krążku zamieszczono sporo dodatków. Są to: wywiad z Nickiem Barretem, dwa filmy pokazujące kulisy całego przedsięwzięcia, w tym jeden w mocno amatorskiej jakości nakręcony przez Nicka. Nie zabrakło tego, co stało się już stałym punktem programu płyt DVD wydawanych przez Metal Mind czyli biografii, dyskografii i tapet na pulpit komputera.

Poprzedni materiał wideo Pendragona czyli "Concerto Maximo" ukazał się zaledwie trzy lata temu, ale nawet przez chwilę nie przyszła mi do głowy myśl, że tempo, z jakim formacja wydaje płyty DVD, jest przesadnie szybkie. Przez lata aktywności dorobiła się masy świetnych kompozycji i umiejętnie mieszając stare i nowe jest w stanie zainteresować słuchaczy i zbytnio się nie powtarzać (na obu płytach pojawiły się tylko dwa kawałki). Świetny koncert, świetnego zespołu będącego w doskonałej formie muzycznej. Dwie godziny i 36 minut niezwykłego spotkania z legendą rocka progresywnego.

Robert Trusiak