Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Music Is Medicine

Music Is Medicine - Zac Harmon

Music Is Medicine

Wykonawca:

Zac Harmon

Gatunek:

Blues

8 /10

Zac Harmon to muzyk zamykający usta wszystkim malkontentom, którzy uważają bluesmanów z Missisipi za nudziarzy.

Artysta ten, choć urodził się w Jackson w samym sercu stanu, i od najmłodszych lat nasiąkał tradycją klasycznego bluesa, został w końcu przedstawicielem jego bardziej nowoczesnej formy. Próbkę swoich możliwości prezentuje na najnowszym albumie "Music Is Medicine".

Nazwa płyty przywołuje skojarzenia z "The Healer" autorstwa innego, nie bojącego się eksperymentów, bluesmana z Missisipi, Johna Lee Hookera. Zac Harmon Hookerem nie jest, ale on również ma swoje sposoby by dotrzeć z bluesem do słuchaczy. Przede wszystkim czyni to za sprawą nowoczesnych brzmień. Nie ulega wątpliwości, że w soulowym, głębokim głosie i w brzmieniu gitary Zaca Harmona tkwią bluesowe korzenie. Jednak, gdy tylko przesłuchamy "Music Is Medicine" szybko przekonamy się o stylistycznym eklektyzmie autora. Jego naturalnym środowiskiem jest współczesny  rhytm&blues, ale zdarza mu się często sięgać po pop, a nawet reggae. Dla ortodoksów będzie to znaczna wada i im tego albumu bym nie polecił. Fani rasowego, gitarowego grania również mogą poczuć się zawiedzeni, bo Zac Harmon nie jest zwolennikiem, długich, ostrych solówek.

"Music Is Medicine" można by było podzielić na dwie części. Pierwszą stanowią utwory zakorzenione w bluesowej tradycji, niepozbawione jednak nowoczesnego brzmienia. Druga część płyty to lekkie melodie z nieco przesłodzonymi refrenami, które nie wszystkim mogą przypaść do gustu. Trzeba jednak przyznać, że Zac Harmon swoim głębokim znakomitym głosem nadaje im sporo polotu.

Najnowszy album Harmona to dobre rozwiązanie dla osób poszukujących bardziej nowoczesnych, zahaczających o pop brzmień osadzonych w tradycji rhytm&bluesa. Dzięki wspaniałym partiom wokalnym i gitarowym lidera płyty słucha się bardzo przyjemnie, choć momentami ma się wrażenie, że została ona zanadto wygładzona. Gdyby nie ten zabieg, mielibyśmy do czynienia z rewelacyjnym albumem, a tak jest on po prostu bardzo dobry.

Kuba Chmiel