Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / La Part Du Diable

La Part Du Diable - Acid Drinkers

La Part Du Diable

Wykonawca:

Acid Drinkers

Gatunek:

Metal

7 /10

Cieszę się, że Acid Drinkers powróciło do przeważnie thrashowego łojenia, ale martwię się tym, że "La Part Du Diable" nie jest niczym szczególnie innowatorskim w muzyce tego zespołu.

"Verses of Steel", poprzedni album Titusa & Co. początkowo miał być albumem Flapjack, i chwała temu kto na to nie pozwolił, bo właśnie z tym materiałem Acids wprowadzili na naszym rodzimym poletku nową jakość. Jednakże porównując tamten krążek z "La Part Du Diable" trochę ze smutkiem stwierdzam, że Kwasożłopy, zamiast iść do przodu, dość poważnie cofnęli się w czasie do czasów "Infernal Connection", tyle, że w innej oprawie brzmieniowej (tutaj brawa dla Jacka Miłaszewskiego za kawał niesamowitej roboty z Miksami) wspomagając się groove/ stoner metalowymi patentami z połowy pierwszej dekady nowego millenium.

Fani zespołu być może potraktują to jako właściwy kierunek, bo po komercyjnym sukcesie drugiego "Fishdicka" poznaniacy niejako muszą przypomnieć, że potrafią solidnie i stricte metalowo walnąć w pysk. Takich ciosów/dowodów jest kilka (ubarwiony blastem "Meet The Gringo", mocno bujający "Old Sparky", kojarzący się z Bay Area  - "Broken Real Good"), ale w ostatecznym rozrachunku z "La Part Du Diable" zapamiętuję jedynie fakt, że mam do czynienia z Acid Drinkers. I tylko z Acid Drinkers. Dziwi mnie niepotrzebne zwalnianie tempa i stonerowe "przymulanie" jak w "Zombie Nation" oraz brak choćby jednego stuprocentowego hitu, który stałby się stałym punktem w koncertowej setliście. Być może same występy na żywo pokażą, czy i co drzemie w tych kompozycjach, ale nie nastawiam się na to, że będę tygodniami katował któryś z tych numerów, tak intensywnie jak robiłem to ze "Swallow The Needle" czy "Blues Beatdown".

Szkoda, bo "La Part Du Diable" jest dość przyzwoitym albumem. Może nieco rzemieślniczym, ale potwierdzającym ogólną i raczej stałą dobrą formę zespołu. Brakuje jednak tego "czegoś". I wcale nie chodzi tutaj o Olassa.

Grzegorz "Chain" Pindor