Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Naczynia Połączone

Naczynia Połączone - Naczynia Połączone

Naczynia Połączone

Wykonawca:

Naczynia Połączone

Gatunek:

Rock

7 /10

Słuchając Naczyń Połączonych przypominają mi się zespoły występujące na Juwenaliach. I to nawet nie jeśli chodzi o proste, rockowe podejście do grania, czy istotną rolę, jaką pełni tu sekcja dęta.

Bardziej chodzi o ogólne brzmienie kapeli, która zdecydowanie lepiej sprawdza się na żywo, niż na płycie.

Początki istnienia Naczyń Połączonych sięgają 2010 roku. Jednak dopiero w 2012 r. ukształtował się skład grupy i z tej okazji ukazał się jej debiutancki album. Zawiera on siedem, w pełni autorskich kompozycji, do których teksty napisał wokalista, Maciej Rębilas. Nadmienić należy - teksty bardzo zaangażowane, w sposób nie bezkrytyczny opisujące polską rzeczywistość. Nie samymi tekstami krążek jednak stoi, bo powinna się również liczyć zawarta na nim muzyka.

Tak jak wspomniałem na początku, Naczynia Połączone brzmią jak typowa kapela, dla której prawdziwym żywiołem jest scena. Dość proste, niemal punkowe granie wydaje się bardziej pasujące do estetyki koncertu, niż słuchanej w zaciszu domowym płyty. Choćby ze względu na pewne niedostatki głosowe wokalisty, które najprawdopodobniej umknęłyby uwadze tańczących w pogo słuchaczy. Poza tym muzycznie jest przyzwoicie, gitarzysta posługuje się zgrabnymi zagrywkami, a basista z perkusistą trzymają w ryzach całość. Sporego kolorytu dodają dęciaki i aż szkoda, że nie wypełniają one płyty w większym stopniu.

Mimo dość przeciętnego wokalu lidera i niezbyt do mnie trafiających tekstów, nie jestem w stanie skrytykować w całości albumu Naczyń Połączonych. Tak naprawdę słuchało mi się jej przyjemnie, bo atuty przyćmiły wady. Zwarte, melodyjne kompozycje zagrane są z dobrym wyczuciem i przez profesjonalistów. Mam poza tym słabość do panoszących się tu i ówdzie dęciaków, a jak się zastanowię, to nawet wokal wpasował się w te skoczne, niemal juwenaliowe klimaty. Dlatego też oceniam całość pozytywnie, z zastrzeżeniem, że nie każdemu mogą takie brzmienia przypaść do gustu.

Kuba Chmiel