Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / A Map Of All Our Failures

A Map Of All Our Failures - My Dying Bride

A Map Of All Our Failures

Wykonawca:

My Dying Bride

Gatunek:

Doom metal

6 /10

Poprzedni album doom metalowców z My Dying Bride okazał się być niesamowitym rozczarowaniem. Tym razem, panowie (i pani) poprawili się o przynajmniej jedno oczko, ale przyznam, że ich sprawdzona od lat formuła na granie, zaczyna nieco nużyć.

Na nieszczęście moje i innych słuchaczy, nowa pozycja w dorobku Brytyjczyków trwa nieco ponad godzinę, a tak na dobrą sprawę, przyciąga uwagę raptem na dwadzieścia minut, może minimalnie więcej ("Hail Odysseus", "A Tapestry Scorned", "The Poorest Waltz"). Szkoda, bo momentami grupa gra nadzwyczajnie ciężko i z mocą, której próżno było szukać na "For Lies I Sire". Celowo ciągle odwołuję się do tamtego albumu, bo nadal nie jestem w stanie pojąć, jak My Dying Bride mógł nagrać coś tak słabego. "A Map of All Our Failures" jest jednak krążkiem (minimalnie) lepszym. Mniej rozczarowującym, a bliższym klimatowi "Songs of Darkness, Words of Light", choć to raczej luźne porównanie.

Kompozycje, o których wspomniałem wcześniej, mocno wyróżniają się spośród reszty (a jest ich w sumie osiem), zwłaszcza potężny, chwilami nawet agresywny "Hail Odysseus". Ale, no właśnie, nawet jeśli wczujemy się w ten smutny klimat i ogólny patent: wolno-wolniej-ckliwiej-smutniej-wolniej, to przyjemność, która mimo wszystko może płynąć z obcowania z tymże dziełem, psuje kiepskie brzmienie. Mało tego, mruczanki i "spoken word" Aarona potęgują wrażenie rozpaczy, co tutaj akurat, jest minusem. Chłop mógłby dać z siebie więcej, bo i ryknąć jeszcze o dziwo potrafi, a jak mnie pamięć nie myli, to (zwłaszcza na żywo) pasji w swoim fachu nigdy mu nie brakowało. Zatem, co się stało, ja się pytam? Na odpowiedź nie mam jednak co liczyć.

Album tylko dla fanów. Tych najwytrwalszych.

Grzegorz "Chain" Pindor