Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Spiritual Genocide

Spiritual Genocide - Destruction

Spiritual Genocide

Wykonawca:

Destruction

8 /10

Niemiecki thrash metal nigdy nie należał do moich ulubionych, ale co do jakości nagrań Destruction, nawet bez Schmiera za sterami, nigdy nie miałem wątpliwości.

Odkąd pamiętam, mimo iż uznawałem ten zespół za kwintesencję kwadratowego, ale na swój sposób ujmującego grania, Destruction nigdy nie schodziło poniżej pewnego, na swój sposób nieosiągalnego dla innych poziomu. W Niemczech również.  

Nowa pozycja w ich bogatej dyskografii, to idealne zwieńczenie trzech szalonych dekad na scenie. Album, który wciąż pozwala wierzyć w dobrą kondycję thrash metalu, a przy okazji, pomaga w uświadomieniu sobie, że gatunek ten, trochę niefortunnie, jeszcze przed falą retro, spychany był na drugi plan. Dziś, kiedy jesteśmy już po pierwszej dekadzie nowego millenium, "Spiritual Genocide" nie odmieni tego nurtu, ale z całą pewnością zaspokoi gusta fanów niezbyt skomplikowanej młócki w opętańczych tempach (brawa dla naszego rodaka Vaavera), jak i tych, którym dobre gitarowe solo nie jest obce (udział specjalnie zaproszonych gości z Tankard, Evile i Sodom).

Mimo ochów i achów wznoszonych nad tym krążkiem, fani słusznie zauważyli, że grupa trochę pośpieszyła się z kolejnym albumem. Możliwe, że jest to zabieg czysto marketingowy, a może zwykła, celowa chęć dzielenia się własną muzyką, ale są tacy, którym dwa albumy Destruction pod rząd odbijają się czkawką. Biada im, bo pewnie wyprali swoje katany, a naszywki Sabbat czy Evildead matka zastąpiła im patchem Black Veil Brides czy innym modnym teraz, nikomu niepotrzebnym badziewiem.

Wystarczy posłuchać wieńczącego album "Under Violent Sledge", by mieć pewność, że "Spiritual Genocide" nie jest ani dziełem przypadku, a tym bardziej, ostatnim słowem grupy.

Grzegorz "Chain" Pindor