Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / My Kinda Blues

My Kinda Blues - Dennis Jones

My Kinda Blues

Wykonawca:

Dennis Jones

Gatunek:

Blues

7 /10

Dennis Jones z pewnością jest w stanie podtrzymać kondycję bluesa na wysokim poziomie. Czyni to za sprawą swojej autorskiej twórczości i nowoczesnego, lecz z wyraźnymi odniesieniami do tradycji, repertuaru.

Najnowszy album "My Kinda Blues" jest świetną okazją do zapoznania się z dorobkiem muzyka. Biografia Dennisa Jonesa prezentuje się w sposób bardzo przewidywalny, jak na osobę, która od dziecka wykazywała talent muzyczny. Rozpoczął grę na gitarze w wieku trzynastu lat, inspirując się głównie Jimim Hendrixem, Albertem Kingiem i B.B. Kingiem. Od 1996 roku występuje wraz ze swoim zespołem Dennis Jones Band i w tym czasie zdążył wydać cztery płyty studyjne. "My Kinda Blues" ukazała się jako ostatnia.

Dennis Jones
należy już do współczesnej ligi bluesa, więc bliżej mu emocjonalnie i stylistycznie do bluesmanów, których kariera nabrała tempa w latach '90. A zatem na "My Kinda Blues" słychać wyraźnie echa nowoczesnego, charakterystycznego dla tego okresu elektrycznego rhytm&bluesa. Dennis Jones jest wprawnym technicznie gitarzystą, a przy okazji potrafi trafić swoimi dźwiękami w "punkt". Co ciekawe, jak na czarnoskórego wokalistę bluesowego, jego wokal nie jest specjalnie wybitny i wydaje się, że muzyk jest lepszy w gitarowych zagrywkach, niż w śpiewaniu. To nie znaczy, że jego wokal jest słaby, po prostu trochę wokalnie odstaje od mistrzów gatunku. Zwłaszcza w zestawieniu z głosem wybitnego Kenny'ego Neala, który gościnnie udziela się w drugim utworze, śpiewając chórki i grając przy okazji na harmonijce.

"My Kinda Blues" stanowi dobitnie o potencjale Dennisa Jonesa i chętnie posłuchałbym artysty na żywo. Płyta jednak nie powala, bowiem utwory pozbawione są nutki wyrazistości i są trudne do odróżnienia. Brakuje wpadających w ucho riffów, zmian napięcia i mocnych partii wokalnych. Poza tym album "My Kinda Blues" jest rzetelną porcją rhytm&bluesa i na pewno trafi do wielu fanów gatunku.

Kuba Chmiel