Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Red Horse

Red Horse - Early Graves

Red Horse

Wykonawca:

Early Graves

Gatunek:

Hardcore

8 /10

Trzeci pełnowymiarowy album Early Graves, już z nowym wokalistą w składzie, to doskonały przykład tego, jak grać ekstremalne dźwięki, zachowując przy tym rock’n’rollowy luz w oprawie brzmieniowej.

D-beat, crust, punk, hardcore, thrash, death’n’roll i death metal mieszają się tutaj w jeden zabójczy konglomerat dźwięków, który spodoba się zarówno fanom Converge, Trash Talk, Entombed czy Trap Them. Strzał w między oczy, jakim jest "Red Horse" to aż nazbyt solidny ładunek wkurwienia, który wręcz wylewa się z głośników i niszczy nasze małżowiny uszne. Koledzy po piórze głoszą, że ten krążek to jeden z lepszych metalowych wydawnictw tego roku. Metalem tak do końca bym tego nie nazwał, ale z pewnością "Red Horse" to czołówka ekstremy w 2012 roku, album, który mimo momentami dość topornych dźwięków i swoistego niechlujstwa, sprawia masę niekłamanej radości.

Dobrze, że panowie miejscami przypominają sobie o chwilach wytchnienia od chłosty (vide końcówka "Days Grow Cold"), bo przyjęcie tak intensywnego materiału na przysłowiową "klatę", i to w dodatku na raz, mogło by się źle skończyć. Te spokojne fragmenty, akustyczne miniaturki, pozwalają odpocząć i przygotować się na kolejne petardy, których tutaj nie brakuje. Nie wiem, jak ten krążek wypada na tle poprzednich, zwłaszcza jeśli chodzi o wokale Johna Strachana, mocno zainspirowanego Tompą Lindbergiem, ale nawet jeśli jest gorszy od poprzednika, to i tak swoim charakterystycznym, utrzymanym w wysokich rejestrach screamem wybija się ponad przeciętną. Jedyne, co mi nie pasuje w jego wokalach, to ni growle ni bulgot ("Apocalyptic Nights"). Poza tym, jest idealnie. Bestialsko, wściekle i bezkompromisowo.

O to właśnie chodzi. W metalu (?).

Grzegorz "Chain" Pindor