Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Indicator

Indicator - Onward To Olympas

Indicator

Wykonawca:

Onward To Olympas

Gatunek:

Metalcore

8 /10

Metalcorowcy z Charlotte (Płn. Karolina) powracają z czwartym krążkiem w karierze. Od podpisania kontraktu z Facedown Records Onward To Olympas rok po roku serwuje nowe wydawnictwo. Tradycyjnie można więc spodziewać się bardzo konkretnej muzyki, wyrazistych riffów i melodii.

Metalcore w wykonaniu Amerykanów łączy brutalne, chwilami bardzo ciężkie brzmieniowo partie z melodyjnymi. Nie ma się co czarować, punktów za oryginalność nie zdobywają, trudno jednak czynić im z tego powodu zarzut. Rzecz w tym, że zespół po prostu gra to, co czuje, a przychodzi mu to bardzo naturalnie. Bez silenia się na nowatorstwo, tworzy dobre metalcorowe numery, które kipią energią.

Płyta trwa 33 minuty i ekipa z Charlotte nie marnuje czasu. Podobnie jak na wcześniejszych albumach gra tak, jakby chcieli wywołać trzęsienie ziemi. Na szczęście kapela zdaje sobie sprawę, że na breakdownach świat się nie kończy, co nierzadko stanowi pułapkę dla metalcore'owych i deathcore'owych bandów, obnażającą ich twórczą indolencję. Bywa, że zespoły tak skupiają się na produkcji, że zapominają o napisaniu dobrych kawałków. Szczęśliwie dla słuchacza Onward To Olympas wiedzą, do czego służą instrumenty, a produkcja stanowi jedynie dodatkowy atut materiału.

W przypadku "Indicator" nacisk położono na dynamikę, ciężar i melodię. Potężne beatdowny, nieliczne breakdowny, proste hardcorowe partie płynnie przechodzą w bardziej melodyjne, które zazwyczaj pojawiają się (tradycyjnie dla gatunku) w refrenach, choć nie tylko. Nieliczne solówki skomponowane są z pomysłem, tak by przykuwały uwagę, a nie spełniały jedynie roli zapychaczy. Nie są może skomplikowane, ale te proste melodyjne przestrzenne sola zgrabnie wpisują w poszczególne numery. Kolejną rzeczą, która przyciąga uwagę są wspomniane refreny, grane do przodu, dynamiczne z zapadającymi w pamięć liniami śpiewu. Same wokale są bez zarzutu, Kramer Lowe dysponuje brutalnym, miejscami wpadającym w growling wokalem, który świetnie komponuje się z ciężkimi brzmieniowo partiami. Uzupełniają go czystym śpiewem gitarzysta Kyle Phillips oraz - jak na klasycznych płytach From Autumn To Ashes, Underoath czy Atreyu - bębniarz Mark Hudson. Obaj zresztą mają ciekawą barwę głosu i dobry mocny wokal, co z miejsca wyróżnia ich na tle licznej grupy zniewieściałych metalcore'owych śpiewaków.

Muzyka na "Indicator" płynie, nie ma przestojów, tematy bez zgrzytu przechodzą jeden w drugi, dzięki czemu 33 minuty mijają bardzo szybko, a przecież, jak na tak proste granie dzieje się tu niemało. Na scenie metalcore'owej jest wiele bardziej znanych nazw, i niełatwo jest zaistnieć w świadomości szerszego grona odbiorców. Muzycy Onward To Olympas odrobili jednak lekcje z kompozycji i aranżacji, a to wystarczyło, by, stojąc gdzieś z boku metalcorowej sceny przepełnionej wystilizowanymi gwiazdkami, przygotować wartościowy produkt, którego słucha się z prawdziwą przyjemnością.

Sebastian Urbańczyk