Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Live At The Temecula Theater

Live At The Temecula Theater - Dennis Jones

Live At The Temecula Theater

Wykonawca:

Dennis Jones

Gatunek:

Blues

6 /10

Ten rok fani Dennisa Jonesa mogą zaliczyć do udanych. Oprócz przyzwoitego albumu studyjnego ukazało się bowiem także koncertowe DVD.

I na dodatek zawierające zupełnie inny materiał, niż "My Kinda Blues", co dla jednych może się okazać wadą, a dla innych zaletą. Nie zmienia to jednak faktu, że warto się z tym wydawnictwem zapoznać.

Miejsce akcji: teatr Temecula, gdzieś w Kalifornii. Czas akcji: 31 grudnia 2010 r. Bohaterowie: Dennis Jones - gitara i wokal, Michael Turner - bas i chórki, Sam Correa - perkusja i chórki. Tak w skrócie opisać można pierwsze w karierze Dennisa Jonesa koncertowe DVD, zatytułowane "Live at the Temecula Theater". Zawarty na nim materiał, jak wspomina sam autor przed wyjściem na scenę, pochodzi z trzech poprzednich płyt studyjnych. Za wyjątkiem jednego utworu, "The Best That I Can", który znalazł się również na najnowszym albumie "My Kinda Blues".

Co oferuje DVD Dennisa Jonesa? Przede wszystkim godzinę koncertu, podzielonego na dwie części. W pierwszej muzyk gra na Gibsonie Les Paul, natomiast w drugiej na Fenderze Stratocasterze i Telecasterze. Fani Jonesa dostaną dokładnie to samo, co oferują płyty studyjne, tyle, że w wersji koncertowej. A zatem jest sporo gitarowego grania nieco inspirowanego Hendrixem, choć nie zanadto. Artysta, tak jak wspominałem przy okazji recenzji płyty studyjnej, jest lepszym gitarzystą niż wokalistą, ale z pewnością jego wokal jest przyjemny w odbiorze.

Mimo dobrych możliwości technicznych zarówno lidera, jak i całego zespołu, wysłuchanie z zaciekawieniem całego koncertu wydaje się możliwe jedynie dla fanów artysty. Pozostali mogą odczuwać znudzenie spowodowane niewielkimi zmianami dynamiki i mało urozmaiconym repertuarem. Poza tym, oprócz koncertu, na DVD nie znajdziemy żadnych dodatków w postaci wywiadów, czy innych materiałów typu tapety na pulpit, unikatowe zdjęcia itd. Krótko mówiąc, album polecam mało wybrednym miłośnikom rhytm&bluesa oraz - rzecz jasna - zwolennikom Dennisa Jonesa.

Kuba Chmiel