Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Monokolor

Monokolor - Lorein

Monokolor

Wykonawca:

Lorein

Gatunek:

Rock

8 /10

Zima dopiero przed nami, lecz zespół Lorein postanowił ocieplić słuchaczom mroźne, na szczęście już coraz dłuższe, dni.

Na płycie "Monokolor", debiutanckim wydawnictwie grupy, znajdziemy bowiem mnóstwo ciepłych, softrockowych brzmień. Sama okładka, przedstawiająca obraz przyrody skontrastowany z ogromnym słupem wysokiego napięcia, zapowiada muzykę kojarzącą się z letnim wypadem za miasto.

Singlowa "Krótkowzroczność" jak w pigułce prezentuje całą esencję krążka. Rozpoczynający się od gitary z efektem delay kawałek bardzo wpada w ucho, więc jego wybór na promocję płyty był strzałem w dziesiątkę. Podoba mi się w tym numerze wejście perkusji następujące w środku zwrotki, jak i obecna na końcu solówka. Ta jednak mogłaby potrwać jeszcze kilka taktów, bo przyjemnie się jej słucha, natomiast brak w niej nieco improwizacji. "Krótkowzroczność" zapowiada, że na płycie Lorein znajdziemy rozmyte, delikatnie przesterowane gitary, subtelnie kołyszącą perkusję i świetnie dopasowany wokal. Lanietz porusza w tekstach tematy związane z ograniczającą człowieka rutyną i negatywnym wpływem otoczenia na jednostkę, zachęcając tym samym do ucieczki przed światem do nie-normalności. Jest to fragment utworu "Wiatraki i NIE-normalności". Od pierwszych sekund zwraca on na siebie uwagę przede wszystkim, nieobecną dotychczas na płycie akustyczną gitarą. Pozbawiona partii solowych kompozycja urzeka swą prostotą, dzięki której staje się bardzo czytelna, co również umożliwia jej obrazowy, działający na wyobraźnię, tekst. Refren wzbogaca dodatkowo ledwo słyszalny chórek, a we wszystko wkomponowane zostały, imitujące dźwięk dzwonków, klawisze.

Część numerów zamieszczonych na "Monokolor" urozmaicają muzyczne smaczki, co osobiście bardzo sobie cenię. We wspomnianym numerze są nimi dzwonki i chórek, utworowi "KOL", podobnie jak czwartej w trackliście "Białej ścianie", smaku dodają bliżej nieokreślone elektroniczne dźwięki. Większość kawałków obywa się jednak bez nich, a tło do rytmicznych kompozycji wypełniają, nasycone ciekawymi efektami, gitarowe akordy. Nadaje to utworom nieco psychodeliczny posmak, a znakomitym przykładem jest w tym przypadku "Deszcz - zostawmy to". Kawałek zaczyna się dość niepokojąco. Pierwsze kilka taktów kojarzy mi się z acidrockowymi kapelami rodem z lat siedemdziesiątych. W kompozycji sporo miejsca zostało przeznaczone na, wprowadzającą w swoisty trans, solówkę. Choć o całym utworze nie można z czystym sercem powiedzieć, że jest prawdziwie psychodeliczny, to w pewnych momentach zdumiewa nietuzinkowym brzmieniem.

Spośród całej płyty warto również wyszczególnić "Mejdinczajna". Zasługuje on na to ze względu na mocniejsze, bliższe hardrockowi, brzmienie i dynamikę. Utwór naprawdę karze wierzyć, że koncerty Lorein gromadzą pod sceną również miłośników dobrego pogo. Zwrotki należą raczej do spokojniejszych fragmentów numeru, natomiast refren ma w sobie coś z prawdziwego rockowego uderzenia.

Mimo to "Monokolor" jest głównie delikatnym, softrockowym albumem, nawiązującym momentami do psychodelicznego rocka. Oczywiście wspomniany "Mejdinczajna" nie burzy całego konceptu. Album jest bardzo spójny, moim zdaniem pozbawiona nieco solowych improwizacji, ale jak na debiut naprawdę udana. Po Lorein spodziewam się jeszcze wiele, natomiast obecnie pozostaje mi pogratulować znakomitego debiutu i trzymać kciuki, by nie zeszli z obranej, może nieco przetartej przez zaprzyjaźniony z muzykami zespół Myslovitz, ścieżki.

Łukasz Haciuk