Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Resistance

Resistance - The Casualties

Resistance

Wykonawca:

The Casualties

Gatunek:

Punk

9 /10

Przemierzałem ostatnio w ramach obowiązków służbowych Muzeum X Pawilonu Cytadeli Warszawskiej. Trafiłem tam do pomieszczenia przemienionego po II wojnie światowej w salę kinową.

Na siedzeniach znalazłem pamiątkę po wizytach szkolnych wycieczek. Oparcia były ozdobione różnymi wyznaniami i stwierdzeniami, a wśród nich dominował napis 'Punk's not dead'. Przypomniało mi to, że w moich szczenięcych latach graffiti tej treści zdobiły mury większości bloków wokół mojej podstawówki. Choć dziś na ulicach trudno spotkać punków wyglądających jak członkowie The Casualties, scena wciąż ma się całkiem nieźle. Płyta street punkowców z Brooklynu jest jednym z dowodów na poparcie tej tezy.

Tak jak czasy, kiedy irokez na ulicy był dość powszechnym widokiem, chyba bezpowrotnie minęły, podobnie Season Of Mist przestaje być kojarzona z blackmetalowym profilem i systematycznie poszerza swoją ofertę. The Casualties w tej stajni już nie powoduje szoku, jak wtedy, gdy Francuzi podpisali umowę z The Dillinger Escape Plan, Morbid Angel czy Kylesa. The Casualties czy A Life Once Lost są jedynie konsekwencją obranej drogi kierownictwa tej wytwórni. W tym przypadku, na szczęście.

Od dwóch dekad The Casualties, odrzucając kompromisy, podążają obraną przez siebie ścieżką. Owocem tej postawy są znakomite płyty i niemały sukces komercyjny zespołu. Warto wspomnieć, że album "On The Front Line" sprzedał się w ok. stu tysiącach kopii (!). "Resistance" jest nieco innym materiałem niż wcześniejsze. Ostatni jak dotąd "We Are All We Have" był strzałem między oczy. Przebojowość, bezpretensjonalność, energia tego krążka obezwładniała. Nie było czasu na złapanie oddechu. "Resistance" jest nie tylko kontynuacją stylu kapeli, ale też jego poszerzeniem. Miejscami to najciężej brzmiący album w dyskografii Amerykanów.

The Casualties nie stracili nic z charakterystycznej dla nich chwytliwości. Wciąż serwują proste, bezpośrednie numery, hardcorowo-punkowe petardy, chóralne zaśpiewy, zdarty głos Jorge Herrery i punkową melodykę. Wytwórnia reklamuje The Casualties jako metal/punk. To dość ogólne pojęcie, niewiele wyjaśniające niezorientowanemu odbiorcy. Pewnym wyznacznikiem stylu formacji może być The Exploited i ich sposób łączenia punka z thrashem. Teraz fani Toxic Holocaust będą mogli dodać do playlisty jeszcze jeden band. To jest cross over najwyższych lotów - hardcorowo-punkowe bomby i thrashowe partie, przy których na żywo rozkręcony zostanie niejeden circle pit. Jest też miejsce na lżejsze fragmenty, jak na przykład stricte punk rockowy utwór tytułowy.

Jak wspomniałem, największą zaletą The Casualties jest to, że wciąż piszą przebojowe, chwytliwe, agresywne, a jednocześnie bardzo melodyjne kawałki. "Resistance" jest kopalnią hitów, które śmiało mogą być włączone do dotychczasowej setlisty. "Behind Barbed Wire", "Warriors On The Road", "Brick Wall Justice", "It's Coming Down On You", "No Hope", "South East Asian Rebels", "Always Walk Alone" (znakomity!). Można tak wymieniać i wymieniać aż do ostatniego numeru na płycie. Właściwie od utworu "Resistance" trwa wrzucanie kolejnych biegów, muzyka nabiera rozpędu aż człowiek traci panowanie nad sobą. Nie da się przejść obojętnie obok tego krążka.

Bywa, że z czasem zespoły łagodnieją, starają się zredefiniować swoją twórczość przez złagodzenie brzmienia, czy w ogóle zmianę stylu. Ten casus nie dotyczy The Casualties. Nawet jeśli nie pędzą non stop na złamanie karku, jak to miało miejsce wcześniej, wciąż grają agresywnego punka. Jeśli lubicie energię Non Servium i przebojowość Discipline, to jest płyta dla was. Chłopcy śpiewający 'mamy butelki z benzyną i kamienie wymierzone w ciebie" przy The Casualties brzmią mało wiarygodnie. To jest punk z krwi i kości. Punk's not dead.

Sebastian Urbańczyk