Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Muzyka z filmu Sęp

Muzyka z filmu Sęp - Archive

Muzyka z filmu Sęp

Wykonawca:

Archive

Gatunek:

Rock

5 /10

Nie ma się co dziwić, że zespół Archive zgodził się użyczyć kilku kawałków na potrzeby polskiej produkcji filmowej. Grupa Dariusa Keelera i Danny'ego Griffithsa w naszym kraju cieszy się wyjątkową estymą, gdy tymczasem na Wyspach czy w Stanach jest to kapela raczej drugiego sortu.

Oczywistym się więc wydaje, że gdy Eugeniusz Korin (reżyser "Sępa") poprosił Archive o muzykę do swojego filmu, to ją dostał - pieniądze są przecież tam, gdzie i fani, a tych w Polsce brytyjska grupa ma na pęczki. Zarobek był o tyle łatwiejszy, że zespół nie musiał nawet komponować nowego materiału, bo i soundtrack składa się z albumowych wersji utworów wcześniej już wydanych - trzeba to mocno zaznaczyć, gdyż media zazwyczaj błędnie mówiły właśnie o "komponowaniu".

Mamy więc dwa kawałki z "Noise" (2004): "Waste" i "Pulse"; trzy z "Lights" (2006): "Lights", "Sit Back Down" oraz "I Will Fade"; cztery z "Crontrolling Crowds" (2009): "Bullets" (w wersji nie sześcio-, lecz czterominutowej), "Razed To The Ground", "Dangervisit", "Collapse/Collide"; i "Lines" z "Crontrolling Crowds - Part IV" (2009). Traktowałbym więc OST do produkcji Korina bardziej jako składankę utworów Archive, niż autentyczną muzykę filmową czy ilustracyjną - jak to miało miejsce chociażby przy wątpliwej wartości archive'owym soundtracku do francuskiego filmu "Michel Vaillant" Louis-Pascala Couvelairego. Jako kompilacja się zresztą muzyka do "Sępa" sprawdza całkiem nie najgorzej - dlatego jakbym kogoś miał do Brytyjczyków zachęcić, to zdecydowanie poleciłbym rozpocząć słuchanie od omawianego wydawnictwa.

Nie ma tu wprawdzie słynnego "Again" z opus magnum grupy w postaci "You All Look the Same to Me" (2002), ale jest inny przedstawiciel progresywnych kolosów w wydaniu Archive, niemniej fantastyczny (i chyba trochę niedoceniony) utwór "Light"; jest bodaj najbardziej medialny przebój w postaci "Bullets" czy doskonale stopniujący napięcie "Dangervisit"; jest też z lekka psychodeliczny "Collapse/Collide" z kobiecym wokalem; trip-hopowe w alternatywnym stylu "Waste", "Sit Back Down" i "Pulse", rapujące "Razed To The Ground" i "Lines"; a na zakończenie bardzo przyjemne i kojące "I Will Fade". Zestawienie utworów prezentuje się więc co najmniej interesująco dla potencjalnych przyszłych słuchaczy Archive, nie jest to wprawdzie żadne 'the best of...', ale całkiem nieźle unaocznia przekrój stylistyczny grupy, potrafi wzbudzić zainteresowanie muzyką, przy jednoczesnym zachowaniu największych perełek dla tych, którzy zechcą sięgnąć nieco głębiej w twórczość zespołu.

Archive zrobili więc nie lada interes - przede wszystkim oni. Oddali kilka bardzo dobrych (choć nie najlepszych) piosenek, wzięli za to pieniądze, wypuścili w Polskę składankę (pod pretekstem soundtracku), która stała się jednocześnie świetną reklamą grupy, a to wszystko przy absolutnie minimalnym wysiłku własnym. Słuchacze też powinni być w miarę zadowoleni, bo i krążki z muzyką filmową drogie nie są, więc raczej każdy będzie mógł sobie na ten album pozwolić. Fani Archive wprawdzie nic na OST do "Sępa" interesującego nie znajdą, ale niedzielni słuchacze już i owszem, a może nawet poczują siłę tego typu muzyki i będzie to początek pięknej przyjaźni? Jak się natomiast dźwięki Archive sprawdzają w "Sępie" Korina? - to już historia z innej beczki, odsyłam do kina...

Grzegorz Bryk