Kup Magazyn Gitarzysta

Siedem - Obstawa Prezydenta

Siedem

Wykonawca:

Obstawa Prezydenta

Gatunek:

Pop rock

5 /10

Zatytułowanie "Siedem" siódmej w dorobku płyty może i nie jest oryginalnym pomysłem, ale Obstawa Prezydenta się tym kompletnie nie przejmuje. Wszak istnieje już na rynku muzycznym od ćwierć wieku, wciąż grając i ciesząc się zainteresowaniem słuchaczy.

Obstawa Prezydenta pochodzi z Bolesławca i nie raz dała się poznać w wielu miastach Polski jako zespół w niezwykle zgrabny sposób łączący rock'n rolla z bluesem. Z bliżej niewiadomego mi powodu, w swoim repertuarze gra też pozbawione wyrazu piosenki pop-rockowe i na najnowszej płycie nie zawahała się ich użyć. A przecież  już w pierwszym utworze "Nocne boogie" wyraźnie zaakcentowana jest motoryczna sekcja rytmiczna i świetne operowanie gitarowym riffem przez Sławka Sobieskiego. Niestety już następny "Miłość bez granic" utrzymany jest w stylu dość tandetnego reggae.

Sytuację ratują następne kompozycje w klimacie pop-rocka. Muzycy brzmią w nich przyzwoicie, w dobry sposób zaakcentowane są chórki, przyjemnie słucha się zarówno wokalu Janusza Wykpisza, jak i pozostałych instrumentalistów. W jednym utworze nawet gościnnie śpiewa znany ze Ściganych Maciek Lipina. Dlaczego więc "Siedem" za bardzo nie przykuwa uwagi słuchacza? Kawałki pod względem kompozycyjnym i aranżacyjnym nie są niestety wysokich lotów. Brakuje tu wpadających w ucho melodii albo ciekawych gitarowych riffów, piosenki brzmią przez to dość podobnie.

Wszystkie teksty na płycie są po polsku, więc dla zwolenników śpiewu w ojczystym języku będzie to zaleta. Ja przeszedłem obok tego obojętnie, bowiem żaden z tekstów nie porwał mnie, choć żaden też nie wywołał zgrzytania zębów. Ot, prosta liryka o kuflu piwa i rozterkach miłosnych.

I wszystko byłoby ok, bo zespół instrumentalnie i, co rzadko się zdarza, wokalnie stoi na wysokim poziomie. Kawałki brzmią jednak przewidywalnie, nie zachęcają do dalszych odsłuchań. Jeśli ktoś gustuje w klimatach lekkiego pop-rocka, to pewnie polubi "Siedem", ja jednak tym razem podziękuję, mimo że bardzo szanuję, szczególnie koncertowe, oblicze Obstawy Prezydenta.

Kuba Chmiel