Kup Magazyn Gitarzysta

Seabed - Vondelpark

Seabed

Wykonawca:

Vondelpark

Gatunek:

Indie pop

8 /10

Wiosna nadchodzi! Pora więc wybrać na spacer po parku - oto propozycja idealnego soundtracku do niego. Vondelpark.

Zespół z Londynu nazwę ma nieprzypadkową, wszak Vondelpark to jeden z najbardziej znanych parków Amsterdamu, kuszący zielenią, stawami, oczkami wodnymi, plażą i rzeźbami. W skrócie: idealne miejsce na relaks w promieniach słońca, które - na to liczę - nie opuszczą nas przez najbliższe kilka miesięcy.

Brytyjska kapela, najwyraźniej po wizycie w stolicy Holandii bardziej zainspirowała się przyrodą, niż dzielnicą Czerwonych Latarni i chwała im za to. Muzyki nabuzowanej testosteronem i mówiącej, z przeproszeniem, o dymaniu, ci na świecie dostatek, a dobrego relaksu wynikłego z zachwytu nad zieloną wyspą w środku miasta - jakby mniej.

Panowie serwują nam rzeczony odpoczynek przy użyciu indie popu i chillwave'u. Ten ostatni najgorętszym gatunkiem na rynku już nie jest, choć kolejna płyta Toro Y Moi ze stycznia tego roku odbiła się szerokim echem w muzycznym światku. Tak więc Vondelpark ciągle uderza w dźwięki, które wywołują dyskusję.

Czy uderza przewrotnie, oryginalnie, niesamowicie świeżo i zaskakująco? Nie - kto porusza się w chillwave'owych klimatach jak ryba w wodzie raczej nie znajdzie tu niczego, co mogłoby go zaskoczyć. Dla pozostałych "Seabed" to krążek, który godzien jest poznania, dysponujący kilkoma argumentami mogącymi sprawić, że pokochają debiutancką płytę londyńczyków. Największym jest fantastyczny wręcz singel "California Analog Dream", mający w sobie najwięcej z gitarowego indie popu. Piękna melodia, delikatne brzmienie, wciągająca struktura, brzęcząca harmonijka i ten leniwy wokal… A wszystko to w czasie zupełnie niesinglowym - prawie sześć minut. Vondelpark udało się tu dotknąć Absolutu.

Ale i inne kawałki przykuwają uwagę - weźmy choćby wspaniały "Dracula", gdzie R&B miesza się z post-dubstepem spod znaku Jamesa Blake'a. "Come On" i "Outro 4 Ariel" ciążą ku ambientowi, zaś "Closer" powinno spodobać się wszystkim fanom formacji takich, jak Alt-J, szczególnie w ich balladowym wcieleniu.

Ja fanem i Alt-J, i Toro Y Moi, i Jamesa Blake'a jestem, stąd też "Seabed" mnie zauroczyła. Do organizatorów festiwali: bookujcie Vondelpark, póki jeszcze nie są gwiazdami, bo później może wam nie wystarczyć kasy. Ja na pewno przyjadę na ich koncert.

Jurek Gibadło