Kup Magazyn Gitarzysta

Meir - Kvelertak

Meir

Wykonawca:

Kvelertak

Gatunek:

Metal

7 /10

Drugi longplay norweskiego Kvelertak nie jest, niestety, tak rewelacyjny jak debiut. Ba! Właśnie wychodzi na jaw, że hype który narósł wokół tego bandu był zupełnie niepotrzebny.

Owszem, muzyka - a raczej miks różnych gatunków, jaki podają nam Norwegowie, jest wybitnie koncertowa i może trafić do zróżnicowanego grona odbiorców, ale to, co za pierwszym razem "żarło", dziś, trzy lata później, już niekoniecznie.

Koledzy z innych redakcji zgodnie twierdzą, że z "Meir" można by wykroić tylko trzy kompozycje, które nadają się do mniej lub bardziej maniakalnego odsłuchu. Nie zgadzam się. Słychać, że panowie nieco obniżyli loty, a uproszczenie materiału i mariaż z hard rockiem na modłę AC/DC oraz Motorhead'owskim rock’n’rollem jest aż nazbyt wyczuwalny. A co z black metalem i punkiem? Jest, ale w mniejszej ilości niż na debiucie, przez co utwory Kvelertak, które aż kipiały wkurwieniem, są grzeczniejsze i ku mojemu zaskoczeniu mają piosenkowy charakter.

Zaznaczam jednak, że norweski sekstet wie po co ma w składzie trzy gitary, pamięta jak solidnie dołożyć do pieca, z blastem włącznie, oraz nie zapomina o tym, co wywindowało ich na szczyt. W ich międzygatunkowym szaleństwie brak jednak pomysłu na to, jak pociągnąć zespół dalej. W jakim kierunku pójść, aby trójka, album maturalny, dowiódł, że ogólnoświatowa fascynacja Kvelertak nie jest tylko sezonowym wybrykiem. Moi redakcyjny koledzy nadal dziwią się, dlaczego tak bardzo lubię debiut, a ostateczna ocena "Meir" jawi im się jako co najmniej zawyżona. Ja, choć nie ukrywam, że trochę z sentymentu, a trochę z nadziei na lepszy krążek, daję "Meir" szansę na jaką ten band zasługuje.

Choćby za te trzy utwory o których pisałem wcześniej. Mam tutaj na myśli singlowe, skoczne "Bruane Brenn", mocarne i trochę odstające od reszty "Nekrokosmos" oraz mój absolutny faworyt i jeden z najlepszych numerów w karierze zespołu, również singlowy i zobrazowany klipem "Manelyst". Resztę sprawdźcie i oceńcie sami.

Grzegorz "Chain" Pindor