Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Up Close - Another Look

Up Close - Another Look - Eric Johnson

Up Close - Another Look

Wykonawca:

Eric Johnson

Gatunek:

Fusion

7 /10

Eric Johnson to postać znana wszystkim fanom gitarowego grania spod znaku blues-rock. To, że należy do absolutnej gitarowej palestry świadczy choćby jego obecność na festiwalach Crossroads sygnowanych przez samego Erica Claptona, a także udział w kultowym projekcie G3.

Oprócz popisów scenicznych, Eric Johnson skupia się również na nagrywaniu płyt, a ostatnia z nich nosi tytuł "Up Close - Another Look".

Mimo że początek kariery Erica Johnsona przypadł w okresie najlepszym dla rocka i blues-rocka, czyli w końcówce lat '60, to jednak pierwsze poważne sukcesy osiągnął dopiero po 1984 r., gdy podpisał kontrakt z wytwórnią Warner Bros. Dzisiaj trudno przejść obojętnie obok jego charakterystycznego, słodkiego i melodyjnego, przypominającego dźwięk skrzypiec brzmienia. Najnowszym albumem "Up Close - Another Look" (tak naprawdę będącym europejskim wydaniem płyty "Up Close" z 2010, która była dedykowana jedynie dla rynku amerykańskiego) po raz kolejny udowadnia, że nie jest tylko bluesmanem posiadającym gitarę, ale wirtuozem tego instrumentu odnajdującym się w wielu gatunkach muzycznych.

"Up Close - Another Look" to trzynaście kompozycji, z których zdecydowana większość jest autorstwa Erica Johnsona. Znajdziemy wśród nich typowe blues-rockowe i rockowe utwory, takie jak choćby "Fatdaddy", czy "Vortexan". Usłyszymy też klasyczne leniwe bluesy, w rodzaju "Texas", autorstwa Buddy'ego Milesa i Mike'a Bloomfielda (z gościnnym udziałem Jimmiego Vaughana), a także wysublimowane country w "On The Way". Trudno powiedzieć, co autorowi strzeliło do głowy, by umieścić na płycie kawałki "Brilliant Room", "A Change Has To Come" i "Your Book", które mimo paru przyzwoitych gitarowych wstawek utrzymane są w klimacie płaskiego popu. Śmiało mogłoby ich nie być, a album dzięki temu zyskałby jako całość. Bo niestety, jego jeszcze jedną wadą jest brak spójności i podczas odsłuchu ma się niejednokrotnie wrażenie, jakby składał się z luźno dobranych utworów.

Najnowszy krążek Erica Johnsona z pewnością trafi do fanów gitarowej wirtuozerii na najwyższym poziomie. Choć muzyk ten stara się w swoich utworach nie dominować gitarą i tworzyć też interesujący dla słuchacza aranż, to nie zawsze potrafi sprostać temu zadaniu. "Up Close - Another Look" słucha się więc przyjemnie, ale bez wrażeń, których można by oczekiwać od tak znanego i doświadczonego artysty.

Kuba Chmiel