Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Stara historia

Stara historia - Dice

Stara historia

Wykonawca:

Dice

Gatunek:

Hard rock

6 /10

Znowu polski zespół potencjał swój marnuje: świetną rżnie muzykę, słabym tekstem pluje.

Zaczynam od tej dość nędznej częstochowskiej rymowanki, by wywołać u was efekt podobny do tego, jaki u mnie ujawnił się po przesłuchaniu debiutanckiego albumu zespołu Dice. Czułem, że obcuję z naprawdę zacną muzyką, dobrym i świadomym zespołem (Państwo wybaczą, że uzurpuję sobie podobne cechy w stosunku do siebie), który jednak troszkę kasztani własną pracę koślawymi (w większości - nie wszystkimi) lirykami.

Zanim jednak o nich - parę słów o samej kapeli. Dice pochodzą ze Stargardu Szczecińskiego, gdzie od 2007 roku tworzą muzykę. Nuta to naprawdę niezła, czego dowodem są sukcesy w lokalnych konkursach, a także wsparcie ze strony miasta - włodarze słusznie doszli do wniosku, że to co dobre, promować warto.

Faktycznie, Dice ma papiery na bycie przednią kapelą, kto wie, czy nie czołową w polskim ciężkim rocku. Panowie mają w sobie siłę i muzyczny zmysł inspirowany dokonaniami choćby Illusion. Gdy odpalam krążek "Stara historia", atakuje mnie tak dobry riff, że mam ochotę naśladować odgłos Włodzimierza Szaranowicza, gdy ten widzi dobry skok "Ułaaaaaaa", a jego kolega od mikrofonu Marek Jóźwik dodaje z francuska "Chapeu Bas!". "Oko za oko" - co tu się dzieje! Hardcore'owy riff, cudowna solówka, heavymetalowe wrzuty, po prostu majstersztyk! Ale to nie koniec udanych zagrywek: w "Kręć, kręć, kręć" dostajemy od zespołu smakowite hardrockowe uderzenie, "Stara historia" pięknie gna przed siebie, "Spektakl" i "Anhedonia" zaskakują psychodeliczną atmosferą. Jest nieźle, więcej - jest świetnie!

Ale niestety, nie da się tego samego powiedzieć o większości liryków - trzeba zrozumieć, że pisanie do Polaków po polsku, to rzecz tyleż trudna, co ryzykowna. O ile po angielsku wszystko brzmi dobrze, a rodzimy słuchacz prawdziwą treść zazwyczaj puszcza mimo uszu, tak  od oceny tekstu w mickiewiczowskim narzeczu powstrzymać się już nie sposób. Autor lirycznej części płyty "Stara historia" najwyraźniej ma za sobą złe przejścia z kobietą (kobietami) - niewierną, łasą na kasę, zainteresowaną głównie przelotnym seksem, łamiącą męskie serca. Temat dobry, jak każdy inny, ale gdy słucha się szóstej piosenki o tym samym, przestaje być to ciekawe, robi się nudne. Tym bardziej, że te teksty są napisane niezbyt zgrabnie, przewidywalnie i po prostu słabo. Przykład: "Dobrze wiesz, jak nakręcić mnie, po prostu trzęś tym co masz najlepsze" - w wersji śpiewanej brzmi to jeszcze gorzej. Co ciekawe - Łukasz Przybylski potrafi pisać frapująco, sprawnie technicznie, czego dowodem jest chociażby piosenka "Anhedonia". To ma rytm, to ma rym, to ma przesłanie - polecam trzymać się tej drogi.

Gdyby nie te nieprzekonujące liryki dałbym spokojnie 8, ale że osobiście traktuję teksty jako bardzo ważny element piosenki, przeto 6 jest moim zdaniem właściwą oceną - szkoda. Ale żeby nie kończyć smętem, podkreślę jeszcze raz - Dice muzycznie kwalifikują się do ekstraklasy polskiego ciężkiego rocka. Czy wejdą do niej także dzięki słowom? Ruch należy do nich.

Jurek Gibadło