Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Hope To See Another Day

Hope To See Another Day - Believe

Hope To See Another Day

Wykonawca:

Believe

Gatunek:

Art Rock

8 /10

To nie tak, że "Gitarzysta" przy okazji zbliżającej się wielkimi krokami premiery piątego już studyjnego krążka grupy Believe ("The Warmest Sun In Winter"), postanowił poszperać po zakurzonych półkach z płytami sprzed ponad sześciu lat i przypomnieć debiut grupy Mirosława Gila.

Właściwie to rzecz ma się zgoła odwrotnie, bo to Believe wespół z Metal Mind Production powzięli decyzję, by nieco odświeżyć "Hope to See Another Day" (2006), wyjąć płytkę z plastikowego pudełka, włożyć ją w gustowny digipack i wypuścić na rynek wersję zremasterowaną oraz wzbogaconą dodatkowo o dwa utwory: "Liar" i "Pain" w wersjach koncertowych.

Przy okazji łączenia tego najnowszego z tym najstarszym warto powiedzieć, że były to dość owocne dla grupy Believe lata. Pięć ciepło przyjętych przez krytykę i słuchaczy studyjnych krążków, dwa całkiem udane wydawnictwa DVD, liczne występy festiwalowe - wszystko to sprawiło, że nowy zespół Gila mocno zadomowił się nie tylko na polskim art-rockowym poletku, ale i za granicą muzyka grupy jest rozpoznawalna. Wypracowało przy tym Believe swój charakterystyczny styl, ciepły, nieco leniwy, wzbogacany skrzypcami Satomi, które służą skrzypaczce nie tylko do solowych popisów, ale są mocno wtopione w kompozycje, tworząc przy tym z pozostałymi instrumentami integralną całość. Sporą różnicę w muzyce grupy zrobiła zmiana wokalisty z obecnego na dwóch pierwszych albumach (w tym "Hope to See Another Day") Tomasza Różyckiego na Karola Wróblewskiego - dla mnie temat to nieco kontrowersyjny, bo za najlepszy album przyjmuję drugi "Yesterday Is a Friend" (2008).

Jednak wracając do "Hope to See Another Day", czasu nie minęło wprawdzie wiele, więc i album jakoś specjalnie się nie zestarzał. To wciąż fascynująca, art-rockowa muzyka z najwyższej półki, bo i Mirosław Gil przy formowaniu Believe miał za sobą już przecież wieloletnie doświadczenie z legendarnym reprezentantem polskiego progresywnego rocka - mowa o grupie Collage. Dlatego też debiut Believe już w trakcie premiery był materiałem dojrzałym, specyficznym - to tu dopełniają się wspomniane skrzypce Satomi z rewelacyjnymi gitarami Gila, a wszystko to w jedną całość spajają syntezatory i klawisze Miłosza. Tu powstało charakterystyczne brzmienie grupy. Przede wszystkim jednak warto wspomnieć "Hope to See Another Day" dla Tomasza Różyckiego, którego wokal ciepły, ale jednak ze swoistą żyletką w głosie zdobi te wszystkie wspaniałe utwory rewelacyjnymi melodiami, zdecydowanie bardziej charyzmatycznymi niż te w wydaniu Wróblewskiego. Różycki był jakby bardziej zaangażowany, emocjonalny, śpiewał z egzaltacją jak choćby swego czasu Fish w Marillion. Wystarczy przesłuchać otwierające album "What Is Love", balladowe "Needles In My Brain" czy tytułową suitę, by w pełni docenić kunszt muzyków Believe.

Cieszy więc fakt, że "Hope to See Another Day" wraca na sklepowe półki, bo i chyba jest zapotrzebowanie: po pierwsze z tego względu, że pierwszym wydaniem zajęła się szwajcarska wytwórnia Galileo Records; po drugie, tej płyty nie ma już praktycznie w obiegu a Metal Mind jest w stanie ową pustkę skutecznie zapełnić. Jeśli więc ktoś przegapił pamiętny rok 2006, to niech śmiało we wznowienie debiutu Believe inwestuje - kawał porządnej, art-rockowej muzyki!

Grzegorz Bryk