Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Let It All In

Let It All In - I Am Kloot

Let It All In

Wykonawca:

I Am Kloot

7 /10

Pewien portal napisał o nich tak: "Jeśli wyobrazicie sobie brytyjską scenę muzyczną jako lokalny pub, I Am Kloot nie należą do tych zespołów, które wchodząc doń trzasną drzwiami i będą krzyczeć, dając wyraźnie znać, że przybyli. Są raczej jak cichy człowiek siedzący zawsze w rogu, przez nikogo niezauważony, ale to właśnie on ma najciekawsze historie do opowiedzenia".

Mimo że I Am Kloot nie stał się nigdy jednym z najpopularniejszych zespołów Wielkiej Brytanii, to jednak istnieje na scenie już od czternastu lat i wydał w tym czasie sześć płyt. Minimalizm kapeli przejawia się również w ilości muzyków, bowiem I Am Kloot jest klasycznym triem: John Bramwell (wokal, gitara akustyczna i elektryczna), Peter Jobson (bas) i Andy Hargreaves (perkusja). W tym składzie nagrali swój ostatni album zatytułowany "Let It All In".

"Let It All In" to dziesięć spokojnych, nastrojowych utworów utrzymanych w tradycji brytyjskiego, akustycznego i elektrycznego rocka z domieszkami britpopu. Pod względem kompozycyjnym album trudno nazwać przebojowym, ale nie to było zamiarem jego twórców. Chodziło o stworzenie przyjemnych kawałków, o delikatnie zaakcentowanych melodiach i zmianach dynamiki. Mimo takiej sielankowej konwencji, wspomniane zmiany dynamiki są zauważalne, przez co momentami słuchanie "Let It All In" wprowadza w błogi stan odprężenia. Nawet wydawałoby się kompletnie nieprzebojowe melodie mają w sobie jakiś urok i chętnie się do nich wraca. Dla wielu jednak takie granie może okazać się zbyt nużące, a mało charyzmatyczny (choć poprawny) głos Johna Bramwella oraz ubogie partie instrumentalne mogą to wrażenie pogłębić.

Najnowsza płyta I Am Kloot nie stanie się klasykiem gatunku, ale też zapewne nie do tego aspiruje. Fani urokliwych i spokojnych melodii zaśpiewanych ciepłym i nieco melancholijnym głosem chętnie sięgną po "Let It All In". Zwolennicy mocniejszego grania najzwyczajniej w świecie mogą się znudzić słuchaniem, ale może nawet i wśród nich odezwą się wrażliwcy, którzy będą chcieli sięgnąć po ten album w chwili wyciszenia.

Kuba Chmiel