Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Jaka jest twoja cena?

Jaka jest twoja cena? - Break Your Legs

Jaka jest twoja cena?

Wykonawca:

Break Your Legs

Gatunek:

Hardcore

7 /10

Istniejący od 5 lat krakowski Break Your Legs debiutuje ze swoją najnowszą EPką.

Odsłuchując utwory, które zespół umieścił wcześniej w sieci, z wielką nadzieją wyczekiwałem pełnego materiału.

"Łamacze Nóg" w swoim debiucie prezentują dość ciekawe połączenie deathcore’u i hardcore’a, który wraz z polskimi lirykami momentalnie przywołuje skojarzenia z weteranami z Frontside. Odczucia nie są mylne, ponieważ już pierwszy riff z tytułowego "Jaka jest twoja cena?" jest bliźniaczo podobny do gitarowych partii z "Bóg stworzył Szatana" kapeli z Sosnowca. Czy był to cel zamierzony? Nie mam pojęcia, ale na pewno utwór ani trochę na tym nie traci. W szczególności miażdży ciężarem podczas zwolnień, brzmiących potężnie w wykonaniu krakowian. Kolejny "Przeciwko tobie" niestety nie odznaczył się niczym wybitnym. Utwór jest zbyt bezbarwny i sprawia wrażenie zbudowanego w sposób przypadkowy.

Nieco lepiej prezentuje się "Zemsta" oparta na szybkich partiach perkusji i nie pozwalająca słuchaczowi na chwilę wytchnienia. Nawet nie zauważa się tego, że trwa prawie cztery minuty, co zwykle dla fana tego typu brzmień bywa męczące. Podobnie jest z "Imię moje Legion", który (na nieszczęście kapeli) wyróżnia się tylko i wyłącznie djent'owym riff'em, występującym w drugiej połowie utworu. Wisienką na torcie jest z kolei ostatni kawałek na płycie - "Sic Semper Tyrannis". Monumentalna, prawie ośmiominutowa kompozycja, atakuje od samego początku wręcz death metalowym riffem, który w połowie przemienia się w dość klimatyczne gitarowe partie, urozmaicone świetną solówką. Idealne zakończenie debiutanckiego materiału.

Ta prawie trzydziestominutowa EPka jest dobrym połączeniem entuzjazmu i energii formacji oraz umiejętności jej muzyków. Break Your Legs w pewien sposób stworzyli podwaliny do swojego własnego stylu, chociaż minie jeszcze trochę czasu zanim panowie sprezentują nam długogrający album zawierający ich własne, unikalne kompozycje. Wtedy, kto wie, może doczekamy się zespołu w tych klimatach, który zagości w odtwarzaczach fanów na dłużej niż jeden raz.

Marcin Czostek