Kup Magazyn Gitarzysta

IHS - Zorormr

IHS

Wykonawca:

Zorormr

Gatunek:

Black metal

8 /10

Bluźnierstwa i herezje, black metal i okultyzm, serce pełne ciemności i szatan w każdej odmianie. O czym mowa? Ano, cytując oficjalne zapowiedzi: "Zorormr powraca z nową ohydną płytą!".

Ohydy w tym powrocie rzeczywiście wiele. Takiej, która w black metalowe serca wpompuje naprawdę solidną ilość wrażeń, bo po trzech kwadransach z "IHS" ochotę na przerwę będą mieli najtwardsi fani gatunku. Twórca Zorormr, wokalista i multiinstrumentalista Moloch, stworzył bowiem najbardziej dojrzały materiał w swojej dotychczasowej karierze. Następca "Kval" z 2010 roku płonie w odtwarzaczu! Chodzi mi przede wszystkim o oprawę instrumentalną krążka. Szalenie agresywną i… zaskakująco logiczną. Album, trochę na kanwie zainteresowań Molocha ambientem, otwiera i zamyka klamra szyta na miarę tych najbardziej mrocznych filmowych wyobrażeń o demonicznej stronie życia. Z jednej strony w "In Hoc Signo/Vinces" odczuć można niepokojąco narastający prolog do właściwiej części albumu, z drugiej zaś w "I Am Become Death" przerażają popiół i zgliszcza, czyli epilog tegoż dzieła.

Pomiędzy tymi dwoma bardzo spójnymi utworami w muzycznej treści "IHS" dzieje się wiele. Krążek zawieszony w na ogół dynamicznych i "żywych" aranżacjach obfituje w rozbudowaną ilość gitarowych riffów i partii perkusji. Całość w bardzo agresywnej blackmetalowej konwencji sprawuje się niemalże jako esencja gatunku w takich utworach jak "Abandon All Hope", "Harrowing of Hell" i "The Sacrifice". Fragmentami można tu odczuć siermiężne patenty ze starej blackmetalowej szkoły, aczkolwiek prym wiodą soczyste i urozmaicone kompozycje. Oczywiście na tyle, na ile w konserwatywnym black metalu na soczystość i urozmaicanie można sobie pozwolić. Moloch się w tej ostrożnej materii odnajduje bezbłędnie. Przy takich utworach, jak w fenomenalnym panzerfauście "At the Heart of Darkness", niemalże melancholijnym "Thy Kingdom Come" oraz wręcz nowoczesnym (post black metalowym?) "Morning Star Rising" paleta bluźnierstw jest szeroka.

Mierząc się z tym albumem nie sposób nie wspomnieć o towarzystwie, które Moloch zdołał na "IHS" zaprosić. Przy partiach wokalnych szaleli tu Cezar, Shadow i Virian, partie gitary akustycznej zarejestrował Roman Bereźnicki, a swój wkład w powstanie tego dzieła miał również Quazarre z Devilish Impressions. Jednak to innemu muzykowi z tego zespołu należą się największe słowa uznania za wkład na "IHS". Chodzi o perkusistę Icanraza. Człowieka, który zarejestrował na tym krążku mnóstwo fenomenalnych bębnów, a ukoronowanie jego pracy należy bez wątpienia upatrywać w świetnym instrumentalu "The Ninth Circle". Jak dobrze brzmią kompozycje z żywym perkusistą, aniżeli generowane sztucznie, nieprawdaż?  

W tym miejscu wypada się zatrzymać. Pozwolić black metalowym duszom pochłonąć "IHS". Odkryć to dzieło tak jak najlepiej potrafią. Ja przy słowach podsumowania mogę tylko powiedzieć iż nowy album Zorormr to rzecz ze wszech miar udana. Za warstwę liryczną rozgrzeszenia nie będzie, a za instrumentalną czeka piekło. Polski black metal ma się nieźle.

Konrad Sebastian Morawski