Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Wilderness

Wilderness - Uniqplan

Wilderness

Wykonawca:

Uniqplan

Gatunek:

Rock

8 /10

"Wilderness" to mieszanka różnych stylów. Indie rock, brit pop, synth pop, new wave... Można wymieniać w nieskończoność. Tymczasem zespół określa swoje brzmienie jako space rock. Coś w tym jest.

"Wilderness", debiut warszawskiej formacji Uniqplan to niezwykle przebojowy materiał. W utworach słychać inspiracje synth popem lat '80. Można by rzec, że to już dawno ograne i oklepane. Nic z tych rzeczy. Synth pop to jedynie drobny element układanki, bowiem poza tym gatunkiem doszukać się można wpływów brit popu, szczególnie w kwestii wokalnej, indie rocka ze względu na gitarowe riffy oraz nowej fali. Gdybym miał podać formacje, którymi Uniqplan się inspiruje, to zdecydowanie byłby to Depeche Mode, Duran Duran, Interpol, Klaxons, czy chociażby Hurts których Uniqplan miał okazję supportować.

Tytułowa "Dzicz" nie wzięła się przez przypadek. Jej śladów można doszukać się nie tylko w muzyce, ale również w tekstach. Podejmują tematy typowe dla dzisiejszej "dziczy", w której walczymy o przetrwanie. W "dziczy", gdzie na dobrą sprawę żyjemy na pustkowiu ze względu na coraz to słabsze kontakty międzyludzkie. Utwory sygnalizują, co jest w życiu ważne i nawołują do zmian, by z tej "dziczy" się uwolnić.

Przed wydaniem debiutu, zdążyli oswoić słuchaczy dwoma singlami: wpadającym w ucho popowym "This makes sense" oraz bardziej rockowym "Freeland". Trzeci, który aktualnie promuje krążek to tytułowy "Wilderness". To najbardziej elektroniczny numer na płycie, w którym postawili na taneczny beat. Wśród instrumentów zdecydowanie dominują klawisze, jednak znajdą się numery typowo gitarowe, m.in. "Not synthetic", gdzie mamy do czynienia z funkującą gitarą, ale gdzieś w tle mimo wszystko słychać syntezatory. Gitarowe solówki w "WYSIWYG" (What You See Is What You Get) można porównać do eksperymentów gitarzysty U2, The Edge'a. Nie wszystkie utwory na krążku są szybkie i energiczne. Pod koniec jest spokojnie, w akustycznej balladzie "One Day". W ostatnim,  "Wanderlust", mamy do czynienia z melancholijnym wokalem i syntezatorowym podkładem w stylu Depeche Mode.

Uniqplan nie ukrywają, że celują nie tylko w polski rynek muzyczny. Pierwszy przykład z brzegu: anglojęzyczne teksty, które są bezbłędnie odśpiewane. Ponadto mastering zrealizowany w Londynie, czy w ogólnym rozrachunku brytyjskie brzmienie, doprawione syntezatorami, którego poza pojedynczymi wyjątkami próżno szukać u nas w kraju. Co tu dużo mówić - mamy do czynienia z polską formacją z ogromnym potencjałem i furtką na rynek zagraniczny w postaci debiutanckiego krążka.

Wojciech Margula