Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Finding The Sacred Heart - Live In Philly 1986

Finding The Sacred Heart - Live In Philly 1986 - Dio

Finding The Sacred Heart - Live In Philly 1986

Wykonawca:

Dio

Gatunek:

Heavy metal

9 /10

Kto powiedział, że Ronnie James Dio nie żyje? Ciało legendarnego muzyka spoczęło 30 maja 2010 roku na Forest Lawn Memorial Park w Los Angeles, ale jego duch pozostał wśród żywych do dzisiejszego dnia. Świadczą o tym takie wydawnictwa jak "Finding The Sacred Heart - Live In Philly 1986".

Wydane niemal dokładnie w trzy lata po śmierci muzyka dwupłytowe wydawnictwo według mnie stanowi o wiele ważniejszy sposób oddania mu hołdu niż kompilacje w stylu "Best of…", które na dobrą sprawę niczego nowego nie wnoszą. Tymczasem materiał koncertowy to Dio w świetnej formie. Nagrany w czasach, kiedy zespół miał już trzy krążki na koncie, a sam Ronnie cieszył się wielkim uznaniem w metalowym światku po występach w Black Sabbath, Rainbow oraz wielu innych zespołach i projektach. Trasa, w którą muzycy Dio wyruszyli w sierpniu 1985 roku, aby promować album pt. "Sacred Heart", trwała aż do października 1986 roku. Kilka miesięcy przed jej zakończeniem zespół w składzie Ronnie James Dio, Vinny Appice, Jimmy Bain, Craig Goldy (w trakcie trasy zastąpił Viviana Campbella) i Claude Schnell stanął na deskach słynnego filadelfijskiego The Spectrum. Musiało upłynąć trochę czasu, niemal trzy dekady, aby świat poznał odnowiony zapis tamtejszego czerwcowego koncertu. Wszak dotąd jedynym śladem po filadelfijskiej heavy metalowej uczcie Dio był zapis VHS, chwilę temu dość mało widowiskowo przeniesiony na DVD.  

Przygotowanie "Live in Philly 1986" na wszystkie popularne nośniki może być z jednej strony uznane za wykorzystywanie dobrej koniunktury na nagrania Dio po śmierci twórcy zespołu, ale ja wolę wierzyć, że to prawdziwy hołd dla tego muzyka. Tym bardziej, że ten koncert naprawdę stanowi o muzycznej sile Ronniego, który nie dość, że w pełni swojej wokalnej charyzmy zaprezentował się w Filadelfii z jak najlepszej strony, to jeszcze był konstruktorem setlisty zagranej przez zespół. Dobór utworów nie był przecież rzeczą łatwą. Z ówczesnego dorobku Dio, składającego się na trzy albumy, trzeba było utworzyć repertuar krwiście koncertowy. To zadanie zostało pomyślnie wykonane.

Numery przekrojowo wybrane z "Holy Diver", "The Last In Line" oraz "Sacred Heart" w większości przypadków sprawdziły się w środowisku koncertowym. Wiele z nich nabrało nowego wymiaru podyktowanego przez improwizacje instrumentalistów, dzięki czemu każdy z utworów zagranych w Filadelfii nie zmieścił się w standardowym, studyjnym czasie trwania. Zresztą kilka numerów zostało przez instrumentalistów zgrabnie połączonych. Warto zwrócić uwagę na medley takich utworów jak "The Last In Line", "Holy Diver" i sabbathowski "Children Of The Sea" albo  zderzenie "Rock 'n' Roll Children" z klasykami z repertuaru Rainbow czyli "Man On The Silver Mountain" i "Long Live Rock 'n' Roll". Efekty są rewelacyjne.

Akcentów przemyconych z twórczości Ronniego przed utworzeniem Dio znalazło się na filadelfijskim koncercie więcej. Nie można tu nie wspomnieć o klasyku Black Sabbath "Heaven and Hell". Wykonanie koncertowe Dio robi wrażenie. Trzeba oddać sprawiedliwość pozostałym muzykom, którzy popisali się solówkami perkusyjnymi, gitarowymi i klawiszowymi, jednak mi ten materiał pozostanie w pamięci przede wszystkim ze względu na Ronniego. Nie umiem ocenić na ile wpływ na taki stan rzeczy mają okoliczności, w których przyszło mi poznać "Live In Philly 1986", ale liczne manewry wokalne, świetny kontakt z publicznością, zagrzewanie do boju instrumentalistów zespołu i kapitalne (…choć nieliczne) partie a capella złożyły się na atrybuty potrzebne frontmanowi z krwi i kości. Taki był Ronnie James Dio. Można to uchwycić już w krążkach audio z zapisem koncertu, a idealne dopełnienie w tej materii stanowi  DVD. Koncert też ukazał się na winylu. Nie słyszałem jeszcze tej wersji, ale domyślam się, że brzmi tak jakby Filadelfia 1986 roku autentycznie zagościła w naszym domu.

Przed rozpoczęciem samego koncertu Ronnie James Dio miał powiedzieć: "To świetnie wrócić do mojego ulubionego miasta!". Domyślam się, że po zapoznaniu się z "Finding The Sacred Heart - Live In Philly 1986" wiele osób powie: "To świetnie wrócić do mojego ulubionego muzyka!". Nawet jeśli już go z nami fizycznie nie ma to… wciąż jest i zawsze będzie. Duchowo. Na krążkach, winylach i taśmach. Na tym polega siła muzyki.

Konrad Sebastian Morawski