Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Heavy Metal Music

Heavy Metal Music - Newsted

Heavy Metal Music

Wykonawca:

Newsted

Gatunek:

Metal

7 /10

Premiera pierwszej dużej płyty grupy Jasona Newsteda jest wydarzeniem zapewne głównie dla fanów Metalliki. W końcu nieszczęsny basista, ciemiężony ponoć przez słynny duet kompozytorski "Hetfield & Ulrich", może pochwalić się napisanym przez siebie w całości materiałem świadczącym o jego faktycznym talencie (albo jego braku)…

Postać Jasona Newsteda jest równie kontrowersyjna co zespół, w składzie którego spędził kilkanaście lat swojej kariery. Jedni uważają go za beztalencie, które trafiło do Metalliki w sumie przez przypadek i nie powinno w niej pozostać przez okres dłuższy niż trwa jeden sezon koncertowy. Zresztą ponoć parę miesięcy od jego przyjęcia do grupy, Lars Ulrich był bliski wyrzucenia go z niej... Jednocześnie fani basisty bronią go twierdząc, że u boku apodyktycznego Jamesa Hetfielda Newsted nie miał szansy wykazania się, zaś o jego kreatywności świadczą liczne projekty poboczne, w których uczestniczył (skompletowanie dokładnego spisu pozostawiam przyszłym dociekliwszym biografom, od siebie podrzucę: Sexoturica, IR8, Echobrain oraz Papa Wheelie).

Po odejściu z Metalliki Jason sprawiał jednak wrażenie wyraźnie zagubionego, jak na tak płodnego artystę. Do swojego CV i rubryki "zespoły" na Wikipedii dopisał krótki epizod w bandzie Ozzy’ego Osbourne’a (zajmując nota bene miejsce Roberta Trujillo). Przez parę lat dzielił studio i scenę z poszukującymi thrashmetalowcami z Voivod (pechowo trzy albumy zespołu z nim w składzie raczej nie przeszły do historii gatunku), uczestniczył w tworzeniu dziwnej super-grupy Rock Star Supernova, gdzieś po drodze zaliczył sesję nagraniową u boku Tony’ego Iommiego, Iana Gilliana, Jona Lorda i Nicko McBraina do projektu WhoCares. Następnie starał się wypłynąć jako… artysta-malarz. I gdy osobiście oczekiwałem już tylko książki kucharskiej podpisanej jego nazwiskiem postanowił założyć własny band…

Ponoć bezpośrednim impulsem dla Newsteda do utworzenia zespołu były występy z Metalliką z okazji 30-lecia grupy w grudniu 2011 r. Mr. Jason podniecony reakcjami fanów na jego widok na scenie musiał poczuć się potrzebny obecnemu światkowi metalowemu. I to na tyle, że w ekspresowym tempie - jak na kogoś kto przez ostatnie dziesięć lat grał tylko w cudzych kapelach - znalazł potrzebnych mu muzyków: perkusistę Jesusa Mendeza oraz gitarzystę Mike’a Mushoka (drugi gitarzysta Jessie Farnsworth doszedł do składu tuż przed wydaniem recenzowanej płyty). Nazwa nowej formacji (sam najbardziej zainteresowany podkreśla, że to nie jego solowa kariera, ale zespołu!) brzmi dość banalnie, posiada za to spory potencjał komercyjny. Nie ukrywajmy - nazwisko ex-bassmana Metalliki zawsze będzie miało wysoką wartość rynkową.

"Heavy Metal Music" (sam tytuł w swojej grupie wagowej może śmiało konkurować z takimi tuzami jak "Rock ‘n’ Roll" Motorhead, "Rock ‘n’ Roll Music" The Beatles, "Hail! Hail! Rock 'n' Roll" Chucka Berry’ego, "Heavy Metal Thunder" Saxon czy "Metal Black" Venom) jest kontynuacją wcześniej wydanej EPki "Metal" (również brawa za pomysłowość!). Jeżeli więc tamto wydawnictwo przypadło komuś do gustu - a takich nie brakowało - najnowsza porcja muzyki od Newsteda będzie dla niego nie lada gratką.

Nadal więc mamy do czynienia z dosyć strawną miksturą inspiracji Motorhead, Venom i "starej" Metalliki (tej, w której paradoksalnie nie było jeszcze Jasona). Na albumie znalazło się miejsce także dla "Soldierhead" i "Kings of the Underdogs", które opublikowano już na wspomnianej EPce. Reszta utworów to materiał premierowy, może i nie odkrywczy, choć w paru miejscach poszerzający dotychczasowe granie zespołu. By zacząć od najjaśniejszych punktów płyty, od razu proponowałbym przeskoczenie do "Above All". Nie bez przyczyny jest to numer wybrany do pilotowania całości. Z wpadającym w ucho refrenem i tekstem, kawałek jest swoistą perełką wydawnictwa, zaś nakręcony do niego teledysk kojarzy się z obrazkiem zrealizowanym dwie dekady temu do "The Unforgiven" Widomo Jakiego Zespołu.

Gdybym miał pobawić się w marketingowca na drugi singiel typowałbym ciężki "Nocturnus". Choć brzmiący jak nie do końca udana próba nagrania własnego "Sad But True", zastosowany tutaj zestaw riffów posiada urok całkiem zgrabnych hantli, czegoś na miarę "-Human" Metalliki. Na podobnym poziomie znajduje się wspomniane już "Kings of the Underdogs" z świetnie uwypuklonym basem oraz czystym (na początku) śpiewem Jasona. "Long Time Dead" to zaś gratka dla fanów cover-bandów Motorhead. Gdyby tylko wyciąć z niego wokal Newsteda, utwór mógłby znaleźć się w dyskografii Lemmy’ego i spółki. Skoro wracamy do inspiracji warto wsłuchać się w riff "Twisted Tail of the Comet", w którym muzyczni archeolodzy mogą odnaleźć wpływ Voivod.

Najsłabszym elementem płyty jest niestety wokal Newsteda. O ile w czasie koncertów Metalliki w ciekawy sposób uzupełniał w niektórych numerach głos Hetfielda, jako samodzielny wokalista ma podobny problem co większość metalowych wyjców, porykiwaczy i pochrząkiwaczy. Zbyt mało w tej warstwie muzyki grupy urozmaiceń, zmian i momentów, które warto (i dałoby się) zapamiętać. Analogia do duetu wokalnego Serja Tankiana i Darona Malakiana z System of a Down, z którego ten drugi również starał się kiedyś (pamiętacie Scars on Brodway?) pokazać figę koledze, nasuwa się sama.

Mimo pewnych niedoskonałości warto jednak zapoznać się z zawartością "Heavy Metal Music". Nie jest to album (i nie miał być!) definiujący mocne granie na nowo i nie zapisujący się szczególnie w annałach metalu XXI w., ale pokazujący pewien potencjał Jasona Newsteda, który podparty zapewne na kolejnych płytach pomysłami jego nowych kolegów, może w przyszłości zaintrygować.

Jacek Walewski