Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / A Thousand Sounds

A Thousand Sounds - Rust

A Thousand Sounds

Wykonawca:

Rust

Gatunek:

Blues rock

8 /10

Led Zeppelin jadą nad Missisipi, która okazuje się płynąć przez Poznań - takie rzeczy tylko w Polsce. Wszystko pod kryptonimem Rust.

Czwórka muzyków kapeli ze stolicy Wielkopolski modli się do bluesa każdym dźwiękiem, choć aranżuje go w iście brytyjski sposób. Na debiutanckim krążku Rust, "A Thousand Sounds" słychać lekkość, radość i ciepłe mięsko płynące ze wzmacniaczy Orange. Przez tę muzykę przemawia prostota bluesa z Delty, ale jednocześnie bogactwo brzmieniowe blues rocka z przełomu lat '60 i '70. Czego może jeszcze sobie życzyć miłośnik retro?

Ten kwartet ma papiery na takie granie, doskonale rozumie istotę gitarowej muzyki, która storpedowała świat ponad 40 lat temu, a udowadnia to właściwie każdą piosenką: a to bardzo southernowym (głównie dzięki graniu techniką slide) "A Thousand Sounds", a to zwiewnym "Take Some Time", a to wreszcie cudowną akustyczną miniaturką "Hermit". Dźwięki tej ostatniej bosko pieszczą i łagodzą rozkołatane serce, mnie osobiście dostarczając odpowiednią porcję tego najprostszego piękna, które płynie z trzech-czterech dobrze dobranych do siebie akordów.

Ale na "A Thousand Sounds" uniesień mamy zdecydowanie więcej i to wynoszących nas na różne chmury - "Worlds Gonna Change" to spokojne bluesidło, przy którym dobrze się będzie piło piwo i paliło papierosa w jakiejś klimatycznej knajpie, "Good Luck" zadowoli wszystkich zwolenników tezy, w myśl której heavy metal wykluł się bezpośrednio z bluesa (przecież pierwsza płyta Black Sabbath jest na to idealnym przykładem); w końcu - "Glen More Men" ucieszy słuchaczy lubujących się w muzycznej psychodelii.

Rust żonglują nastrojami, cieszą dojrzałością i serwują solidną porcję bluesa, jakiego każdy z nas potrzebuje: swobodnego, nieprzytłaczającego i przebojowego. Brać w ciemno!

Jurek Gibadło