Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Deep Deep Blue

Deep Deep Blue - Dudley Taft

Deep Deep Blue

Wykonawca:

Dudley Taft

Gatunek:

Blues rock

8 /10

Dudley Taft należy do dużej grupy utalentowanych muzyków z pogranicza bluesa i rocka, o których w Europie prawdopodobnie nikt nie słyszał. Warto jednak się nim zainteresować, bo nagrywa płyty i to całkiem przyzwoite. Najnowsza nosi tytuł "Deep Deep Blue".

Zanim Dudley Taft zaczął sygnować płyty wyłącznie swoim nazwiskiem, był mocnym filarem kilku zespołów. Nalezą do nich Sweet Water, Second Coming i Omnivold. Nie odnotował z nimi większych sukcesów, ale w międzyczasie zdążył nagrać kilka utworów do filmów i programów telewizyjnych. Obecny zespół, Dudley Taft Band, założył w 2007 r. Od tego czasu ukazał się album "Left For Dead" no i oczywiście najnowsze dzieło "Deep Deep Blue".

"Deep Deep Blue" to jedenaście utworów utrzymanych w klasycznej tradycji rocka ze znacznymi domieszkami bluesa. W równie klasycznym zestawie: wokal, gitara, bas, perkusja, klawisze, lider, czyli Dudley Taft odnajduje się znakomicie. Prostymi utworami, opartymi na blues-rockowych riffach potrafi zainteresować słuchacza. Nie przytłacza na szczęście brzmieniem gitary całego utworu, choć trzeba przyznać, że to brzmienie ma dość interesujące. Jego możliwości instrumentalne wykraczają poza amerykańską przeciętność, podobnie jest z wokalem, którym operuje w bardzo swobodny sposób.

Na wyróżnienie zasługuje również poziom zróżnicowania albumu. Sporo tu momentów wyciszenia, poszanowania pojedynczych dźwięków, jest nawet jeden akustyczny utwór. Są zmiany dynamiki, ciekawe refreny, a piosenki ułożono w odpowiedniej kolejności. Wydawałoby się, że w tym gatunku trudno stworzyć coś, co nie powoduje w pierwszej chwili porównań z jakimś znanym blues-rockowcem, a tymczasem "Deep Deep Blue" słucha się bez takich skojarzeń. Kilka melodii wpada nawet mocno w ucho i zostaje w pamięci na dłużej.

Dudley Taft za sprawą "Deep Deep Blue" nie odkrył prochu i nie nagrał też jednej z najlepszych płyt w gatunku. Z pewnością jednak trafi ze swoją muzykę do bardziej wybrednych miłośników takiego grania. Zasługuje na to, jak mało kto!

Kuba Chmiel