Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Najmniejsze przeboje

Najmniejsze przeboje - Łagodna Pianka

Najmniejsze przeboje

Wykonawca:

Łagodna Pianka

6 /10

Na scenie indie-rockowej zespoły nadal prześcigają się w oryginalności. Kolejnym uczestnikiem tego wyścigu zbrojeń jest podkarpacki zespół Łagodna Pianka.

Warto przyjrzeć mu się bliżej, bo niedawno ukazał się się jego debiutancki album "Najmniejsze przeboje". Za jego pośrednictwem kapela stara się cofnąć siebie i słuchaczy do czasów dzieciństwa. Przynajmniej tego, znanego z lat '90.  

Łagodna Pianka pochodzi z Sędziszowa Małopolskiego. Muzycy, zanim jeszcze zarejestrowali płytę, z powodzeniem zagrali koncert na antenie radiowej Czwórki oraz wystąpili w TVN i TVP2. Zostali również zauważeni przez Grabaża i zaproszeni na wspólną trasę kapeli Strachy Na Lachy. W kwietniu premierę miał krążek "Najmniejsze przeboje". Zawarto na nim jedenaście lekkich utworów mieszczących się gdzieś w alternatywnym rocku. Oparto je na dość ciekawej konwencji. Elektro-syntezatorowe brzmienia połączono tutaj z tekstami pisanymi z perspektywy dziecka.

Wśród nagranych jakby bez pośpiechu gitar i klawiszy, bohater liryczny roztrząsa problemy ulubionej piłeczki, oka w rosole, wieczorynki itp. Wszelki kicz traktować należy więc jako zamierzony. Uzyskane brzmienie jest proste i relaksujące, aranże mimo prostoty nie brzmią jednak infantylnie. Nie przykuwają też uwagi na dłużej i to chyba główny minus tej płyty. Problem też stanowi wokal lidera. Mimo, że utwory nie są na tyle wymagające, by potrzeba było do nich mocnego głosu, to niestety Piotr Jabłoński w roli wokalisty spisuje się średnio. Na plus należy ocenić produkcję albumu. To zasługa Jacka Szabrańskiego, znanego z zespołu The Car Is On Fire.

Album "Najmniejsze przeboje" zdecydowanie nie jest kamieniem milowym gatunku, nawet na polskim szczeblu. Mimo nieciekawego moim zdaniem wokalu lidera, płyty słucha się przyjemnie, a zespół brzmieniem i podejściem do aranżowania i tak wybija się ponad znaną z większości Juwenaliów przeciętność. Album polecam więc niewymagającym dużo słuchaczom, lubiącym jednocześnie poszukiwać niekonwencjonalnych rozwiązań.

Kuba Chmiel