Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Rock ‘N’ Roll Is Alive

Rock ‘N’ Roll Is Alive - The Jokers

Rock ‘N’ Roll Is Alive

Wykonawca:

The Jokers

Gatunek:

Hard rock

7 /10

Anglicy z The Jokers przysporzyli mi niemało problemów. Gdy chciałem zebrać trochę informacji o zespole to akurat nie działała jego strona internetowa, a inne media odsyłały mnie przeważnie do Heatha Ledgera albo Jacka Nicholsona. Moje wrażenia z "Rock ‘N’ Roll is Alive" pozostały zatem nagie.

Udało mi się bowiem zebrać tyle informacji o The Jokers, ile znalazło się w booklecie wspomnianego albumu. Częściowo z pomocą przyszła również notka promocyjna od wytwórni formacji, a więc stopniowo wydobywającego się z kryzysu niemieckiego SPV. Tyle, że to raczej laurka. Porównania twórczości The Jokers do The Who czy Led Zeppelin to stąpanie po grząskim gruncie, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę drugi z wymienionych zespołów, choć i do The Who daleka droga. Nie tylko w muzyce, bowiem The Jokers to kwartet z Liverpoolu, a więc miasta zlokalizowanego jakieś 340 km na północ od Londynu. A mówiąc zupełnie poważnie, muzyka The Jokers wydaje się po prostu o wiele bardziej prosta niż wspomnianych dwóch legend.

Nieco ponad pół godziny premierowego materiału to rock n’ roll jako żywo. Zestaw wielu fajnych zagrywek na gitarach i perkusji, charakternego wokalu oraz dobrego brzmienia. Jest w tym coś z lat siedemdziesiątych, ale podejrzewam, że w czasach świetności The Who i Led Zeppelin The Jokers nadawaliby się co najwyżej na support tych zespołów. To i tak duże wyróżnienie. Szczególnie, że kompozycje zawarte na "Rock ‘N’ Roll Is Alive" to jak chleb po kilkunastu godzinach od wypieczenia. Można go zjeść, ale przecież najlepiej smakuje świeży. Tego The Jokers trochę brakuje. Dobrze można się pobawić w autostradowych strzałach w stylu "Silver City" i "Dr Rock Head", może nawet zadumać przy nastrojowych "Radio" i "Bring Your Love Back To Me". Świetnie na perkusji nakręca się też "Night Driver", a niczym wąż wije się na strunach elektryka i basu "Let It Rock". To jednak wszystko o kilka kroków za mało aby oszaleć przy tym dziele.

Rock n’ rollowej prawdzie muszę oddać "Blood Of Ox". Już od efektownego gitarowego wejścia czułem, że ten numer to lokomotywa "Rock ‘N’ Roll Is Alive". Muzycy The Jokers uzyskali tam żywy, zaiste rock n’ rollowy klimat. Tutaj można poskakać pod sceną, tutaj kobiety mogą rozpinać staniki. Tyle, że takich kawałków ewidentnie na tym albumie zabrakło! Całość jest bardzo solidna. Od gitary Paula Hursta, poprzez bas Simona Hursta i perkusję Chrisa Poole’a, ku wokalom Wane Parry’ego. Jednak kapeli jeszcze trochę brakuje aby na ulicach Liverpoolu pojawili się ludzie mówiący: "Hej, jestem Jokersem!". Oczywiście jeśli wyłączymy fanów komiksowej i filmowej serii o nietoperzu.

Myślę, że całość tych przemyśleń o "Rock ‘N’ Roll Is Alive" dobrze spuentuje gitarzysta grupy Paul Hurst. W jednym z wywiadów muzyk stwierdził, że zawsze był zagłębiony w latach siedemdziesiątych, które uważa za najlepszą erę muzyki rockowej. To być może prawda, ale do tamtego okresu nigdy już nie wrócimy. Czy to czasem nie będzie problemem dla The Jokers?

Konrad Sebastian Morawski