Kup Magazyn Gitarzysta

Trucizna - Cuba de Zoo

Trucizna

Wykonawca:

Cuba de Zoo

Gatunek:

Indie rock

8 /10

Receptą na brzmienie formacji Cuba de Zoo jest energia, a ta zawarta na "Truciźnie" nie opuszcza nas ani na moment.

Jest tak za sprawą rejestracji albumu na tzw. "setkę". Słychać zarówno naturalność, jak i surowość soundu. Materiał zawarty na "Truciźnie" różni się nieco od debiutanckiego "Rozkazu". Jest to bardziej rockowa płyta, z naciskiem na brzmienie gitar zarówno tych rytmicznych i solowych, ale również sekcji rytmicznej. Zatem nie jest to materiał lekki i przebojowy, jak na pierwszym krążku. A powinien taki być?

Pod względem instrumentalnym jest ciekawie. Materiał jest spójny brzmieniowo. Słychać, że wyraźnie została wyeksponowana sekcja rytmiczna, w szczególności perkusja. Zakres brzmienia gitar jest dość szeroki, od funkujących riffów w "Źle", przez typowe dla indie rocka rytmiczne zagrywki, m.in. w "Pistolet", aż po cięższe partie w numerze "W każdą stronę". Za sprawą nośnych melodii i chwytliwych refrenów, najbardziej w pamięć zapada tytułowa "Trucizna" oraz otwierający album "Dom". W kompozycjach "Lament" oraz "Synku" znalazło się miejsce dla solówek, zagranych przy użyciu efektu wah-wah.

Pod względem lirycznym, również jest spójnie. Teksty na płycie opowiadają głównie o życiu oraz efektach ubocznych zażycia trucizny, prowadzących do wyniszczenia, a nawet śmierci. Partie wokalne Kuby Podolskiego wzbogacane są dodatkowo chórkami basisty, Adama Goniszewskiego, co dodaje utworom śpiewności.

Za sprawą niebanalnych tekstów, czy prostych, nieprzekombinowanych utworów, drugi album formacji Cuba de Zoo przyciąga, i to bardzo. Wspomnieć trzeba również, że "Trucizna" wymaga większego zaangażowania od słuchacza, niż w przypadku debiutu. Należy w takim razie dać temu krążkowi szansę.

Wojciech Margula