Kup Magazyn Gitarzysta

X - Ira

X

Wykonawca:

Ira

Gatunek:

Pop rock

7 /10

Twórczość IRY w latach dziewięćdziesiątych XX wieku znacząco ukształtowała mój gust muzyczny. I pewnie nie jestem w tym odosobniony. Tak samo jak we wrażeniu, ze pierwsza dekada XXI wieku zdecydowanie do IRY nie należała.

Oczywiście jeżeli odsiejemy te wszystkie nagrody, które IRA otrzymywała na popularnych festiwalach. Wszak wcale nie chodzi mi o popularność i sławę, ale o styl gdzieś pogrzebany na przełomie 1995 i 1996 roku. Wtedy też zespół zawiesił działalność, a jego powrót na początku nowego stulecia był obliczony na znacznie szerszą widownię niż było w to przypadku takich świetnych krążków jak "Mój Dom", "Znamię" i "Ogrody". Pomijając zaledwie kilka naprawdę porządnych utworów, IRA utknęła w szufladzie pop rockowej. Przez tę, powiedzmy, dekadę od powrotu formacji, na tyle dorosłem, że nie mam już do niego pretensji, iż zaczął na siebie naprawdę zarabiać. I w tym dosyć niejednoznacznym stanie pewnie mógłbym pozostać, gdyby nie fakt, że IRA nagrała album zatytułowany po prostu "X". Krążek, który daję nową wiarę w tych czterdziestolatków.

Oto bowiem wśród jedenastu premierowych numerów IRY znalazło się co najmniej kilka utworów, które pamiętają choćby świetny koncert z października 1993 roku w warszawskim S-1. Pamięć to przede wszystkim symboliczna, ale na czym jeśli nie na symbolach wskrzeszać zakurzone ideały? Nie inaczej jest w takich utworach jak "Taki sam", "To moje życie", "Gniew", "Uciekaj" i "Pretty Baby". IRA tu brzmi rockowo, klasycznie i… tak jak nas nauczyła w latach dziewięćdziesiątych. Te gitary i perkusja, mocne teksty tak dobrze krzyczane przez Gadowskiego, ten cały niczym nieobciążony klimat rockowej wolności, to wszystko, co zapamiętaliśmy gdzieś w tych czasach, o których nikt już nie pamięta! IRA w 2013 roku to również pomysł na balladę, ale tylko dla tych, którzy trafili na wersję rozszerzoną "X". Otóż zawarte na drugim krążku utwory "Ocean" i "Twój cały świat" to IRA w wydaniu, nad którym można się rozpływać. Oba kawałki mają w sobie coś wyjątkowego. Pierwszy to wspaniały duet Artura Gadowskiego z uroczą Patrycją Markowską, zaś drugi to wykonanie klasycznego utworu IRY przez Zuzę Gadowską. Wspaniale zapowiadającą się wokalistkę, może też skrzypaczkę? Trzymam za Zuzę kciuki!

Bo za IRĘ już kciuków nie trzymam. Postarzałem się tak samo, jak postarzał się zespół. Nie mam siły lansować takich pop rockowych numerów jak "W górę", "Za siebie", "Szczęśliwa" (za co Artur, za co?!), "Pod wiatr" i "Kosmiczny". To utwory, które mogą śmigać w każdym ogólnopolskim radio i serialu w TVP. To IRA, której nie lubię, ale którą staram się rozumieć. Od tej grupy nie wymagam już nic więcej niż tylko kilku numerów, które pozwolą mi przypomnieć sobie o zespole, które wpłynął na ukształtowanie mojego gustu muzycznego. Pod tym względem "X" prezentuje się nieźle. To album, który w kompromisie tego czym IRA naprawdę jest, a czym próbuje być, osiąga równowagę. Sam odnalazłem tu utwory, które definiują mnie jako starego fana, a tych, których nie polubiłem po prostu przestałem słuchać. Jednak warto zauważyć iż Artur Gadowski i spółka jeśli chcą to potrafią zagrać w stylu, który podobno ugrzązł gdzieś wraz z odejściem Kuby Płucisza. IRA to wciąż marka. Trochę rozdarta między kreowaniem muzyki dla prawdziwego rocka, a rocka dla mniej wymagających, ale czy my fani okresu lat dziewięćdziesiątych mamy prawo narzekać? Chyba nie.

Tym bardziej, że "X" to najważniejszy album IRY w XXI wieku. Materiał, który gładko łączy muzyczną genezę zespołu, a jego pomysł na XXI stulecie. Jestem przekonany, że "X" mógłby brzmieć znacznie lepiej, ale mi jako fanowi starej IRY kilka nawiązań do przeszłości zupełnie wystarczy. A co z pozostałymi fanami zespołu? Myślę, że rozstrzygnięcia zostaną zweryfikowane na koncertach. Dobrze by jednak było, aby przy kolejnym krążku IRA nagrała choćby utwór w stylu "Bierz mnie". Możliwość wciąż są wielkie, a co z rachunkami?  

Konrad Sebastian Morawski