Kup Magazyn Gitarzysta

Savages - Soulfly

Savages

Wykonawca:

Soulfly

7 /10

Max Cavalera jest coraz starszy, coraz grubszy i ciągle śpiewa o tym samym. Ale to w sumie nieistotne, ponieważ znakomicie broni się swoją muzyką. Nowy materiał Soulfly jest zaskakująco dobry.

Przed nagraniem nowego albumu w zespole doszło do kolejnej roszady personalnej. Miejsce za zestawem perkusyjnym zajął 19-letni syn Maxa - Zyon, zastępując Davida Kinkade’a. O obliczu zespołu wciąż decyduje jednak jego lider do spółki z gitarzystą Markiem Rizzo, którego styl gry już od dłuższego czasu jest znakiem rozpoznawczym grupy.

Siłą "Savages" jest różnorodność. Z jednej strony mamy thrashowo-deathmetalowe petardy takie jak "Master of Savagery" czy "Cannibal Holocaust", doom-metalowy walec w postaci "Bloodshed", albo klasyczny groove w "This is Violence". Z drugiej strony pojawiają się nawiązania do tribalowych korzeni grupy w postaci "Ayatollah Of Rock 'N' Rolla"(z gościnnym wokalem Neila Fallona) albo "El Comegente" z tekstem po hiszpańsku wykonywanym przez basistę grupy Tony’ego Camposa. Nowy krążek po brzegi wypełniają potężne riffy oraz zaskakująco długie i rozbudowane solówki grane w różnych tempach ("Bloodshed"). Całość doprawiona jest elektroniką (końcówka "Fallen") i motywami etnicznymi, a perkusja chwilami brzmi jakby za bębnami siedział Igor a nie Zyon Cavalera

Jeśli poprzedni krążek grupy - "Enslaved" nawiązywał klimatem do "Arise" Sepultury, to "Savages" najbliżej chyba do "Chaos A.D.". Po stylistycznej wolcie na poprzednim krążku, Soulfly wykonuje ukłon w stronę tych fanów, którzy tęsknili za starym, nu-metalowym obliczem kapeli.

Zabierając się za pisanie o "Savages", zastanawiałem się, kiedy po raz ostatni muzyka Maxa Cavalery naprawdę zwaliła mnie z nóg. Odpowiedzią była płyta "Dark Ages" z 2005 roku. Od tamtego czasu Soulfly wydał trzy albumy, ale chyba dopiero teraz, przy słuchaniu brutalnych dźwięków "Savages", towarzyszy mi przyjemność a nie znużenie.

Maciej Pietrzak