Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Girls Like Us

Girls Like Us - Pins

Girls Like Us

Wykonawca:

Pins

Gatunek:

Post-punk

7 /10

Ten rok może należeć do kobiecych zespołów z Wielkiej Brytanii. PINS to kolejne reprezentantki Wysp udowadniające, że dziewczyny mogą być równie mroczne, co faceci.

"Chcemy, by wszyscy myśleli, że jesteśmy cholernie twarde - bo rzeczywiście tak jest. Jesteśmy gangiem dziewczyn" - deklaruje czwórka z Manchesteru i trzynastoma kompozycjami zgromadzonymi na krążku Pins wyważa sobie drzwi do sławy. Dziewczyny marzą, by już z kilka tygodni było o nich równie głośno, jak o ich rodaczkach z Savages, które debiutowały w maju. Mają na to papiery, choć gdyby ujawniły się na wiosnę, byłyby chodliwym towarem festiwalowym. Po jesiennej premierze będą musiały poczekać na hajp do przyszłego lata.

W ich muzyce słychać nerw Joy Division (nawet miasto się zgadza), chłód cold wave'u, ale i zgrzyt nowojorskiego noise rocka spod znaku Sonic Youth. To zasługa znakomitej produkcji - perkusja jakby schowana, z podkreślonym brzmieniem talerzy i kotłów, mocno pracujący bas, raz pulsujący, raz serwujący dłuższe dźwięki. Do tego rzężąca gitara, wielogłosy wokalne z pięknie nałożonym chorusem… Tak więc "Girls Like Us" to produkcyjne rzecz pierwszorzędna.

Kompozytorsko też jest nieźle, choć słychać, że te cztery damy jeszcze nie okrzepły. W zanadrzu mają ze trzy ulubione akordy, które w kolejnych piosenkach podają w różnych sekwencjach. Z jednej strony to może nudzić, z drugiej - kompozycje Pins są na tyle zgrabne i mocne, że doprawdy ciężko się do tego przyczepić. No przecież to punk!

Tym bardziej, że każda piosenka ma jakiś wyznacznik. Najbardziej charakterystyczne są: narastające "I Want It All" z tytułem wykrzyczanym w refrenie, świetne do samochodu "Get With Me", zalatujące prekursorami punku (np. The Clash) "Waiting For The End", czy tajemnicze, psychodeliczne "Velvet Morning".

W tych Brytyjkach jest moc, płonie w nich prawdziwy rockowy ogień, w każdym dźwięku słychać zaangażowanie i szczerość. Panie na czele nowej gitarowej rewolucji? Czemu nie?!

Jurek Gibadło