Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Humagination

Humagination - Exlibris

Humagination

Wykonawca:

Exlibris

Gatunek:

Heavy metal

9 /10

Trochę czasu upłynęło zanim muzycy Exlibris odnaleźli swoją tożsamość. O debiutanckim albumie zatytułowanym "Skyward" pamiętają pewnie tylko sami autorzy, ewentualnie garstka ludzi, którzy zaufali w 2006 roku twórczości formacji.

Exlibris to w tej chwili inny zespół niż przed kilkoma laty. Przełom, zdaniem muzyków, nastąpił w 2011 roku przy okazji materiału promo pt. "Breakthrough". Wtedy okazało się, że z oryginalnego składu Exlibris ostali się gitarzysta Daniel Lechmański i odpowiedzialny za instrumenty klawiszowe Piotr Sikora. W każdym razie skład, który zabrał się za nagrywanie "Humagination" uległ jeszcze kilku zmianom. Rezultat jest taki, że w rejestracji materiału, oprócz wymienionych muzyków, wzięli udział wokalista Krzysztof Sokołowski, basista Piotr Torbicz i perkusista Misiek Ślusarski. Gościnnie pojawił się w "Elemental" były wokalista grupy Marcin Maliszewski. Usłyszymy też Piotra Zaleskiego w "Dreamcraft" oraz solówkę gitarową Mike’a Kostrzyńskiego w "All Guts, No Glory". Miejsca natomiast zabrakło dla byłej wokalistki zespołu Joanny Boreckiej, o której swego czasu dosyć pochlebnie wypowiadały się niektóre undergroundowe media. Teraz zaszczyty powinny przypaść wszechstronnemu Krzysztofowi Sokołowskiemu, może czasem niepotrzebnie podążającemu za Joacimem Cansem, ale w stu procentach pasującemu do pisanej z rozmachem konwencji heavy metalowej.

"Humagination"
tu i ówdzie określany jest jako objawienie na polskiej scenie heavymetalowej. Rzeczywiście, to dzieło, za którym przemawia o wiele więcej argumentów, niż w przypadku "Skyward". W drodze muzycznej ewolucji, a także po prostu wytrwałego rzemiosła, spod szyldu Exlibris wyszedł album porywający i zarazem trzymający się rdzenia klasycznego heavy metalu. "Humagination" prezentuje się bardzo profesjonalnie od strony tych wszystkich okołomuzycznych drobiazgów: budzącej wyobraźnię grafiki autorstwa Xaaya, jakości wydania samego materiału czy wreszcie promocji albumu.

Tymczasem o samej muzyce zawartej na "Humagination" trudno wypowiedzieć się w dwóch słowach. Nie można przypiąć jej prostej etykiety. Wszak jeśli genezą całości są standardy leżące u podstaw NWOBHM, to muzycy Exlibris przenieśli je z tamtych dobrych dla heavy metalu czasów i otoczyli pomysłami właściwymi dla współczesnego, często eklektycznego metalu. Chodzi mi o te wszystkie ważne patenty, które pozwoliły przedstawicielom NWOBHM osiągnąć niewiarygodną popularność. O utwory ciężkie, wpisane w kanon gatunku, a jednak bardzo nośne. Napełnione dużą ilością riffów i solówek gitarowych, poganiane charakternym wokalem, będące jednocześnie na tyle chwytliwymi by oddziaływać na wyobraźnię kultury masowej. To wszystko można odczuć na "Humagination".

Na albumie nie zabrakło melodii, a czasem wręcz przesadzonego patosu właściwego sztandarowym kompozycjom power metalu. Muzycy zadbali też o mnóstwo niestandardowych "garażowych" pomysłów, wariacji na temat gitar, basu i klawiszy, dziwacznych dodatków elektronicznych, a fragmentami wręcz postindustrialnych wykończeń, jak w "Of Fire & Thunder" lub "The Curtain Falls". W tym instrumentalnym szaleństwie - mówiąc metaforycznie - zmysłów nie postradał perkusista Misiek Ślusarski, a więc chyba najbardziej konserwatywny człowiek w zespole. Odnieść można wrażenie, że to drummer stojący na straży tradycji heavy metalowej i równoważący wirtuozerię pozostałych muzyków. W ten sposób na "Humagination" odnaleźć można utwory, które mogłyby pełnić funkcję metalowych hymnów ("All Guts, No Glory" albo "Hellphoria") albo rozkoszować się finezją kompozycji, pełnych niesamowitych niespodzianek ("Illumina" albo "Left Behind"). Możliwości identyfikacji z "Humagination" jest wiele. To wszystko zbuduje w słuchaczu wrażenie, że podążając za Exlibris wciąż będzie coś do odkrycia. Począwszy od wspominanych i naprawdę szeroko przemyconych do dzieła niestandardowych patentów, a kończąc na autonomicznych partiach poszczególnych muzyków. I wcale nie chodzi mi o solówki gitarowe, te zagrane są z wielkim rozmachem, ale o dosyć dużą swobodę poszczególnych instrumentalistów.

Exlibris stworzył dzieło, które powinno na trwałe wpisać się w pamięć jego odbiorców. Nie grozi mu niebyt, jak w przypadku "Skyward", a raczej bardzo szeroko otwarte drzwi do dużej kariery. "Humagination" to gwarant sukcesu Exlibris.

Konrad Sebastian Morawski