Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Days Are Gone

Days Are Gone - Haim

Days Are Gone

Wykonawca:

Haim

Gatunek:

Indie pop

7 /10

Zakon sióstr Haim przybywa, by udowodnić, że indie pop nie kończy się na kolorowej elektronice.

Este, Danielle i Alana, dziewczyny z kolorowego San Francisco nie noszą kwiatów we włosach, nie atakują ostentacyjną hipsteriadą, ani nie udają, że ich muzyka zmieni świat. Może właśnie dlatego świat zwrócił na nie uwagę w połowie zeszłego roku, kiedy to światło dzienne ujrzała epka "Forever", po premierze której częściej porównywano je do Fleetwood Mac, niż, powiedzmy, Hot Chip, mimo że - gdyby patrzeć tylko na przylepione doń łatki - gdzieś w okolicy dokonań londyńczyków powinny się lokować. Panny Haim, z których najmłodsza dopiero od niedawna może legalnie kupować alkohol w USA, wiedzą, że indie pop nie kończy się na elektronice, że warto sięgnąć po rockowe środki wyrazu, zanurkować w oceanie amerykańskiej tradycji i ułożyć z tych elementów obraz pod nazwą "Days Are Gone".

Debiutancki krążek sióstr oczywiście ubrany jest w elektroniczne ciuszki, każdemu utworowi towarzyszy lekko zmodulowana perkusja, nimb syntetyczności i garstka komputerowych efektów. Sęk w tym, że one nie są podstawą kompozycji Haim. Każdą z piosenek swobodnie można zagrać na gitarze akustycznej, albo na fortepianie i to bez zbędnego napinania się aranżacyjnego.

Tym bardziej, że Amerykanki chętnie po gitary sięgają. Ot, chociażby w funkującym "Forever", nakręcanym bitem jak z przełomu lat '80 i '90, ale pięknie rozbujanych pulsującym basem. Albo w "The Wire" - numer ten ma driver countrowo-popowych hiciorów Shanii Twain, w tle rzęzi gitara, z przodu stuka sekcja wzbogacona o klapy, albo strzelanie z palców. Nawet w tak zmechanizowanym numerze jak "My Song 5", znajdzie się miejsce na gitarowy pasażyk, choć w tym pierwszorzędnym numerze rządzą duch R&B oraz zajawki a la dubstepowe wooble uzyskane… poprzez modulację głosu - pomysł pierwsza klasa!

Oczywiście przed Haim jeszcze dość długa droga na szczyt i sporo pól do rozwoju. Moim zdaniem mogłyby śmielej wykorzystywać wielogłosy, czy jeszcze chętniej sięgać po funk (a że wychodzi im to na dobre przekonacie się słuchając np. "If I Could Change Your Mind"). Jak już to wszystko ogarną, to drżyjcie faworyci list przebojów! Siostrzyczki zrobią z wami porządek!

Jurek Gibadło