Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Vengeance Falls

Vengeance Falls - Trivium

Vengeance Falls

Wykonawca:

Trivium

Gatunek:

Metal

5 /10

Listę tegorocznych największych rozczarowań otwierają panowie z Trivium.

Obok Megadeth czy Oceano, to właśnie oni, do niedawna uznawani za jeden z najbardziej przyszłościowych zespołów, predestynowany do tego, aby kiedyś zastąpić bogów z Metalliki, zasługują na palmę pierwszeństwa w zestawieniu metalowych porażek 2013 roku.

Wieść o współpracy Trivium z liderem Disturbed w roli producenta tego albumu była jedną z najgorszych, jakie w tym roku obiegły metalowy świat. David Drainman do tej pory "zasłynął" z naprawdę nieudanych produkcji, a jego nowy zespół (a nawet nowy stary zespół, bo członkowie Disturbed grają dalej pod inną nazwą) jest tego najlepszym dowodem. "Vengeance Falls" miejscami brzmi jak niegdysiejszy numer jeden nu-metalu i powiedzmy sobie szczerze - nie jest to żadna zaleta. Zespół Matta Heafy’ego już nie raz romansował z bardziej przebojowym graniem, ale nigdy w tak bezczelny i kompletnie nieporywający sposób.

Z całego albumu wykroiłbym dość przyzwoitą EP, którą mógłbym usytuować w dyskografii Trivium (ewentualnie) jakoś pomiędzy "Crusade" a "Shogunem". Bez zastanowienia umieściłbym na niej "No Way To Heal", bodaj najbardziej triviumowski numer na całej płycie, który pozwala wierzyć w ten zespół; ciekawie zaczynający się i czarujący najlepszym solem quasi-balladowe "Wake (The End is Nigh)" oraz koncertowy faworyt, kasujący dotychczas grane premierowe utwory, piekielnie nośny "Through Blood and Dirt and Bone". Wreszcie, choć nie jestem do końca przekonany, zaskakująco brutalny "Incineration: The Broken World". Ot, kwintesencja Trivium Anno Domini 2013 - praktycznie bez screamowanych wokali, wściekłych ostrych riffów, charakterystycznego groove i porywających refrenów.

Grzegorz "Chain" Pindor