Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Road Of Emptiness

Road Of Emptiness - Sleepers Guilt

Road Of Emptiness

Wykonawca:

Sleepers Guilt

7 /10

Moje główne skojarzenia z Luksemburgiem to Edward Steichen, katedra Notre Dame i zamek Vianden. W żadnym razie nie melodyjny death metal… czy słusznie?

W tym malutkim zachodnioeuropejskim państewku przed dwoma laty powstał zespół Sleepers' Guilt, który jeszcze w listopadzie 2011 roku zarejestrował pierwsze demo. W następnym roku wypuścił mini płytę, a kolejna zatytułowana "Road Of Emptiness" ukazała się we wrześniu 2013 roku. Materiał zawiera sześć utworów, w sumie prawie pół godziny muzyki. Pod krążkiem podpisali się Patrick Schaul (wokale), Chrs T. Ian (gitara i klawisze), Manu De Lorenzi (gitara), Philip Rio Ries (bas) oraz Max Sauber (perkusja i klawisze).

Materiał zaczyna się dosyć niewinnie, bo od jesiennych partii klawiszy w utworze tytułowym. Spokojnie i tajemniczo, choć wstęp nie trwa nawet minuty. Szybko odzywają się deathmetalowe riffy i growlujący wokalista. Utwór jest solidny, a nawet muśnięty wirtuozerią. Nie inaczej można myśleć o pięknej solówce gitarowej i towarzyszącej jej klawiszom. Zapachniało progresją! Muzycy Sleepers' Guilt zupełnie nieźle poradzili sobie też w utworze zatytułowanym "Slave". Znowu dość zaskakująco zabrzmiało otwarcie. W tym przypadku brzmiące w postindustrialnym stylu, który w różnej intensywności utrzymywał się w kolejnych fragmentach kompozycji, łącznie z solówką przywołującej skojarzenia z najlepszymi dokonaniami Fear Factory. Znacznie cięższe i o wiele bardziej mroczne oblicze formacji zilustrował "Leviathan". Jego ciężkie, niemalże thrashowe tempo, mogłoby wprawić w zakłopotanie starych metalowych wyjadaczy. Doskonale sprawdziło się też złamanie konwencji kawałka powolną zagrywką gitarowo-perkusyjnej w klimacie horroru, i późniejszy świetny powrót na thrashowe tory. To znakomity utwór, choć fragmentaryczne gładkie partie wokalne, brzmiące zbyt surowo i nieprofesjonalnie, odebrały trochę jego wymowie.

Najbardziej chwytliwą kompozycją na "Road Of Emptiness" jest "One Last Shiver". To dynamiczny numer, strukturą i charakterem nawiązujący do szwedzkiego melodyjnego death metalu. Oczywiście jeśli przymkniemy ucho na kolejny zestaw czyściutkich partii wokalnych, które do drugiego mini albumu Sleepers' Guilt ewidentnie nie pasują. Luksemburczycy nie boją się szeroko inwestować w autonomiczne partie klawiszowe. Gdy dochodzą one do głosu, ostre gitarowo-perkusyjne zagrywki schodzą na dalszy plan, a ich miejsce zajmują melodie wydobywane spod klawiszy Iana i Saubera. Tak dzieje się w przypadku balladowego "Echoes Of My Silence". Drugi mini album Sleepers' Guilt zamyka… hard rockowy "Never Let Me Down Again". Tego się nie spodziewałem! W perspektywie całego "Road Of Emptiness" można było dostrzec dosyć szerokie inspiracje kapeli, ale zakończenie albumu wprawiło mnie w niekłamane zdumienie. Kilka klasycznych riffów i australijskie tempo mówią wszystko, choć właściwe zainteresowania Sleepers' Guilt zdradził growlujący wokalista.

Nie sądzę, aby "Road Of Emptiness" był tym materiałem, który wpłynie na moje skojarzenia związane z Luksemburgiem. Jednak zespół zapowiada się nieźle i wokół melodyjnego death metalu potrafi stworzyć szeroką i czasem zaskakującą otoczkę międzygatunkową. Całość sprawia wrażenie jakby luksemburscy muzycy grali ze sobą od co najmniej kilka lat. Czas zatem na album długogrający.

Konrad Sebastian Morawski