Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Murder One / South American Assault / Menace To Society

Murder One / South American Assault / Menace To Society - Killers

Murder One / South American Assault / Menace To Society

Wykonawca:

Killers

Gatunek:

Heavy metal

8 /10

"Ten zły", "człowiek, który mógł rozwalić Iron Maiden", "kolejna ofiara alkoholu" - jakimi inwektywami fani heavy metalu obrzucaliby Paula Di'Anno jedno muszą przyznać: to świetny wokalista.

Strun głosowych ani nie zdewastowały mu procenty, ani papierosy, ani szukanie guza gdzie popadnie. Wyglądający jak bandzior z Wołomina, lekko tatusiowaty 55-letni Di'Anno to bowiem talent czystej wody, którego życiowe decyzje, ale i zła fama, sprawiły, że zamiast zapełniać stadiony tak jak jego koledzy z Żelaznej Dziewicy, on włóczy się po klubach i interesuje tylko najzagorzalszych fanów. Być może reedycja trzech krążków zespołu Killers, który istniał w latach 1990-1997 zmienią tę sytuację?

Wznowienia te są częścią szerszej kampanii naszego rodzimego labelu, Metal Mind, o której wspomniałem przy okazji omawiania reedycji albumów grupy Alcatrazz. Płyty Paula Di'Anno i Killers wydano jednak ładniej - każda jest wzbogacona o książeczkę, w której znajdziemy teksty piosenek i zdjęcia, wszystkie w więcej, niż zadowalającej jakości. Do wszystkich wydawnictw dorzucono także kilka bonusów w postaci nagrań z prób. Zajmijmy się szczegółami.

Pierwsza z płyt to studyjny debiut formacji, "Murder One" z 1992 roku. Di'Anno nawet nie próbował udawać, że chce odkrywać nowe terytoria - mamy do czynienia z klasycznym, wczesno Ironowym heavy metalem. Rozpędzone kawałki przeplatają się tu z numerami kroczącymi, ozdobione są wyważonymi wstawkami, a sam Paul popisuje się albo szorstkimi seriami zdań, albo spokojniejszym śpiewem, albo charakterystycznym dla gatunku pianiem.

Drugie studyjne dzieło Killers, "Menace To Society" (z 1994 roku), to rzecz brzmiąca zdecydowanie agresywniej, jakby kapela właśnie wróciła z jakiejś zadymy, w której wspomagała kolegów z Pantery. Di'Anno ryczy tu jak opętany (genialne "Die by the Gun"!), a koledzy dbają o odpowiedni poziom groove'u, choć i klimatycznych zwolnień nie zabraknie. Krótko mówiąc - to najlepsze wydawnictwo grupy.

I jeszcze koncertówka "South American Assault", wydana pierwotnie w 1994 roku. Wypełniają ją głównie piosenki poprzednich składów Paula Di'Anno, Iron Maiden i Battlezone. Usłyszymy więc "Wrathchild", "Sanctuary", "Running Free" czy "Phantom of the Opera", wszystkie wykonane żywiołowo i bez zająknięcia. Wokalista potwierdził tu, że ciągle ma w sobie tę heavymetalową dzikość.

Reedycje trzech omawianych płyt to więc bardzo wartościowe pozycje dla wszystkim fanów brytyjskiego metalu. Di'Anno - niezależnie w którym obiegu medialnym się znajduje i z jakiego powodu - nadal jest rockmanem z krwi i kości. Za czasów Killers równie przekonującym, co kilkanaście lat wcześniej.

Jurek Gibadło