Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / AC/DC. Diabelski młyn

AC/DC. Diabelski młyn - Mick Wall

AC/DC. Diabelski młyn

Wykonawca:

Mick Wall

Gatunek:

Rock

8 /10

"AC/DC. Diabelski młyn" to kolejna na naszym rynku książka Micka Walla, autora świetnie znanego miłośnikom rockowych biografii.

Tym razem polski wydawca, tj. In Rock, sięgnął po najnowsze dzieło Walla, które brytyjską premierę miało niemal dokładnie rok temu. Między innymi dzięki solidnym pracom, opowiadającym o Led Zeppelin ("Kiedy giganci chodzili po ziemi") i Metallice ("Enter Night"), Wall dał się poznać jako rzetelny biograf, dysponujący bardzo dobrym pisarskim warsztatem. Na tym tle "AC/DC. Diabelski młyn" wydaje się być jednak pozycją najlepszą, wolną bowiem pewnych słabości, charakterystycznych dla wcześniejszych książek autora.

Już we wstępie Wall wspomina o ściśle klanowym charakterze AC/DC oraz ich najbliższej świty, która nie dopuszcza w pobliże zespołu nikogo obcego. Tylko osobista akceptacja braci Young stanowi przepustkę, umożliwiającą wszelki kontakt z kapelą, i ten wątek bardzo często przewija się przez karty książki. Rzecz w tym, że autor w gronie zaufanych nigdy się nie znalazł i, choć w latach dziennikarskiej kariery miał okazję rozmawiać ze wszystkimi muzykami AC/DC, nie wyłączając samego Bona Scotta, jego prośby o komentarze dotyczące książki zostały zwyczajnie zignorowane. Przyniosło to jeden, bardzo istotny efekt - ograniczenie megalomanii Walla. Autor, zamiast skupiać się na osobistych wątkach i uwypuklać własne znajomości z muzykami (czego szczyt osiągnął w "Enter Night"), koncentruje się tutaj na przedstawieniu losów formacji, czyli robi dokładnie to, co do biografa należy, z bardzo korzystnym - moim zdaniem - dla czytelnika rezultatem.

Oczywiście, Wall nie byłby sobą, gdyby nie zakreślił w snutej przez siebie opowieść punktu zwrotnego, swoistego trzęsienia ziemi, do którego zmierza narracja, by później, niestety, nieubłaganie wyhamować impet. Nie trzeba być ekspertem, by wiedzieć, o jakim wydarzeniu w historii kapeli mowa. Lektura "Diabelskiego młynu" nie pozostawia bowiem wątpliwości, że zdaniem autora - mimo niepodważalnej dyktatury, sprawowanej w AC/DC przez Malcolma Younga (kto do tej pory myślał, że to Angus jest szefem, będzie zaskoczony) - to właśnie Scott był esencją, sercem i duszą AC/DC. A jego samotna, beznadziejnie banalna śmierć u progu gigantycznej kariery zespołu, jawi się jako najbardziej skrajny przykład ironii losu.

Nic dziwnego, że właśnie pierwszemu okresowi działalności AC/DC, Wall poświęcił najwięcej uwagi, także jeśli chodzi o objętość książki. Po przejęciu mikrofonu przez Briana Johnsona, "Diabelski młyn" wyraźnie traci na szczegółowości, zwłaszcza jeśli chodzi o okres od lat '90 do dnia dzisiejszego. Nie jest to jednak problem, który w rażący sposób wpływa na wartość publikacji. Biografię czyta się doskonale, ponieważ Wall świetnie wyważył tu suche fakty, obudowując je odpowiednią ilością cytatów z wypowiedzi muzyków oraz osób z ich bezpośredniego otoczenia oraz licznymi anegdotami. Dla przykładu, historia, jak to Malcolm Young pouczał Cliffa Williamsa, jak powinien wyglądać jedyny akceptowalny ruch sceniczny AC/DC ("Ty stoisz tu, a ja tam. Jak masz śpiewać, podchodzisz do mikrofonu, a potem cofasz się, a nie odwracasz. I to, ku**a, tyle."), albo opowieści o pierwszym przesłuchaniu czy pierwszym koncercie Briana Johnsona są znakomite.

Zresztą, wybuchowy Malcolm jawi się na kartach tej biografii jako człowiek, który od samego początku trzymał formację w ryzach, a równocześnie, który niektórymi nierozważnymi decyzjami - zwłaszcza, jeśli chodzi o politykę personalną w zespole i jego świcie - przysparzał AC/DC niemałych problemów. Być może dla części czytelników odkryciem będzie również, jak wielką rolę dla rozwoju AC/DC odegrał George, trzeci z braci Young. To on jako pierwszy w rodzinie zrobił niemałą karierę, grając w The Easybeats, i przez kilka lat właściwie kierował AC/DC z tylnego siedzenia, nie tylko jako okazjonalny basista i producent pierwszych płyt zespołu. Gdy jednak przyszła na to pora, Malcolm i Angus, nie zważając na pokrewieństwo, odsunęli brata od głównego nurtu zdarzeń. "Diabelski młyn" bardzo dobrze pokazuje, że nie tylko ciążka praca, determinacja i niezwykła konsekwencja, ale także bezwzględność w działaniu były kluczem do sukcesu tego zespołu. To właśnie dzięki wskazanym cechom AC/DC wyrwał się z australijskiego grajdołka, stając się jedną z największych gwiazd w historii rocka. Polecam!        

Mick Wall - AC/DC. Diabelski młyn
In Rock
556 stron
Tłumaczenie: Jarosław Rybski

Szymon Kubicki