Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Piąty Żywioł

Piąty Żywioł - Turbo

Piąty Żywioł

Wykonawca:

Turbo

Gatunek:

Heavy metal

8 /10

Trzydzieści lat po debiucie studyjnym muzycy Turbo zarejestrowali nowy album zatytułowany "Piąty Żywioł". Ze względu na okrągłą rocznicę nie sposób oderwać się od kilku refleksji.

Spośród aktualnego składu zespołu, czasy legendarnego krążka "Dorosłe Dzieci" z 1983 roku pamięta wyłącznie Wojciech Hoffmann. Gitarowe serducho formacji, trzydzieści lat temu jeszcze pod peerelowskim wąsem, pewnie nie zdawał sobie wtedy sprawy, iż nagrywa album, który będzie inspirował kolejne pokolenia fanów rocka i metalu. Wszakże "Dorosłe Dzieci" wcale się nie zdezaktualizowały i nie grozi im to przez przynajmniej kolejne trzydzieści lat. To klasyka gatunku. W każdym razie dzisiaj po wąsie Hoffmanna pozostało wspomnienie, a i czasy nastały jakby bardziej wredne dla nowej muzyki rockowej i metalowej. Paradoksalnie, bo na przekór ustrojowi i możliwościom, które daje współczesność.

Cztery lata temu, przy okazji premiery albumu "Strażnik Światła" oszalałem przy odświeżonej formule Turbo z nowym i obiecującym wokalistą Tomaszem Struszczykiem, który nie zważając na spuściznę po wielkim poprzedniku zarejestrował znakomite partie. Przyczynił się tym sposobem do małego renesansu najlepszych ideałów zespołu. "Piąty Żywioł", drugi album z jego udziałem nie dostarczył mi już takich pokładów bezkrytycznego entuzjazmu. W ten sposób pewnie nie tylko w moim odbiorze zarysowały się dwa mocne refleksyjne odniesienia do przeszłości Turbo - tej niedawnej i tej legendarnej, trzydziestoletniej. Nie ma w tym nic złego, bo jeśli sięgać wspomnieniami to do najlepszych momentów, choć w starciu z nimi "Piąty Żywioł" nie stanie się ani materiałem dla potomnych, ani też przyczynkiem dla odkurzenia ideałów. To kolejny solidny album zespołu. Kontynuacja "Strażnika Światła" i nieustannych poszukiwań Graala w rocku i metalu. Rzecz utrwalająca mocną pozycję Turbo na rynku.

Materiał został zarejestrowany w poznańskim Perlazza Studio. W jego nagrania wmieszał się kompletnie niedoceniony na polskiej scenie metalowej Przemysław Wejmann. Jego rękę słychać w soundzie albumu, który na jedenastu utworach wywołuje zachwyt. Materiał brzmi soczyście, świeżo i równo. To ważne, bo Hoffmann, Struszczyk, Rutkiewicz, Jokiel i przeżywający drugie życie w studyjnych warunkach Turbo Bobkowski zamieszali "Piątym Żywiołem" we właściwej sobie konwencji. W wielu utworach album jest heavy metalowy i drapieżny. Wydaje się, że nie ma w tym nic odkrywczego, ale fenomenalnie zabrzmiały energetyczne riffy i solówki w konfrontacji z nadaktywną - w pozytywnym sensie - perkusją. Sekcja instrumentalna dołożyła w mocnym stylu! Znacznie więcej niż poprzednio znalazło się w tym dziele basówek Rutkiewicza. Słyszysz mnie, Steve? Turbo Cię woła! To heavy metal made in Poland, choć bliskością mu do klasyków znad Tamizy.

"Piąty Żywioł" przynosi też trochę bardziej rockowych zagrywek. W tej materii prym wiodą znakomite partie gitary Hoffmanna, w tym przede wszystkim niektóre solówki zagrane z właściwą muzykowi gracją i finezją. Często wbrew rozpędzonym kompozycjom. Głębiej, bardziej zawile, magnetycznie. Moim faworytem pod tym względem jest solo z instrumentalnego "Amalgamat", gdzie poziom klasyki osiągnął krytyczne wartości. Muzycy Turbo sięgnęli też po dosyć popularny ostatnimi czasy progresywny trend w heavy metalu. Chodzi o prawie ośmiominutowy utwór "Może tylko płynie czas" misternie zbudowany i rosnący w słuchaczu z każdym dźwiękiem. To świeża karta w twórczości Turbo. Może kierunek na przyszłość?

Jakakolwiek rzeczywistość nie rysuje się przed Turbo, to dzisiaj nie wyobrażam sobie składu zespołu bez Struszczyka. To dosyć ryzykowna teza w kontekście przeszłości formacji, ale wokalista w moich oczach urósł w tej chwili do rangi jednego z najważniejszych w naszym kraju na gruncie rocka i metalu. Charyzma, rewelacyjna barwa głosu i trochę szaleństwa to jego najważniejsze atuty, które można usłyszeć na "Piątym Żywiole".

"Piąty Żywioł" to mocna karta w polskim metalu i kolejny porządny album Turbo. Zdominowały go fragmenty bardzo solidne, a o wielkości zespołu w tym przypadku świadczą wyłącznie refleksy. Dla fanów oczywiście rzecz obowiązkowa i wcale nie chodzi mi tylko o fanów Turbo, ponieważ myślę o całym gatunku.  

Konrad Sebastian Morawski