Kup Magazyn Gitarzysta

Catalyst - Dawn Heist

Catalyst

Wykonawca:

Dawn Heist

8 /10

Australijska scena muzyczna nie przestaje mnie zadziwiać. Kolejny zespół z Antypodów idealnie trafia w moje gusta i spełnia wszystkie prog metalowe zachcianki.

W materiałach prasowych Dawn Heist (niedawno mogliśmy ich zobaczyć w Katowicach razem z The Agonist - przyp.red) to mieszanka Tesseract, 36 Crazyfist, a nawet Enter Shikari. Ja dodałbym do tego 30 Seconds to Mars i zakończył wszelkie porównania. Brzmi dziwacznie? I tak też jest, choć pod względem struktury utworów, panowie pozostawiają w tyle znaczną część (djentowej) konkurencji.

Największym atutem podopiecznych - ku mojemu zaskoczeniu - nie Basick Records, a niemieckiej oficyny Bastardized Recordings, jest wokalista. Peter Browne z miejsca stał się jednym z moich faworytów w tym gatunku, który śmiało może stawać w szranki ze wszystkimi wokalistami nie tylko Tesseract, ale również z - żeby daleko nie szukać - Spencerem Sotelo z Periphery. Głos Petera doskonale kontrastuje z dźwiękami kreowanymi przez resztę składu, i w tych bardziej przebojowych fragmentach, wyraźnie słychać, że ten zespół - jak i sam wokalista - mają aspiracje do grania unikającego jednoznacznej klasyfikacji. Nie bez kozery we wstępie do tej recenzji wspomniałem o 30 Seconds to Mars. Kto nie czuje charakterystycznego "vibe’u" zespołu Jareda Leto w m.in singlowym i wyznaczającym styl formacji "Zenith", ten - nie ukrywam - "nieco" stracił ze współczesnej muzyki.

Trzydzieści cztery minuty spędzone z "Catalyst" nie pozostawiają żadnych złudzeń co do talentu kompozytorskiego debiutantów z Sydney. Słuchacze winni z lubością wsłuchiwać się w gęste partie perkusji, radować nie do końca wpisującym się w (djentowe) standardy brzmieniem, a przede wszystkim - po wyzbyciu się możliwych uprzedzeń zarówno do charakterystycznego "dżyn-dżyn" jak i nagromadzenia czasem z pozoru nie pasujących do siebie tematów - cieszyć się każdym aspektem złożonej i jak najbardziej prog metalowej twórczości tychże Dawn Heist.

Brakuje tylko genialnych solówek. Cóż, nie można mieć wszystkiego.

Grzegorz "Chain" Pindor