Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Million Dollar Haircuts On Ten Cent Heads

Million Dollar Haircuts On Ten Cent Heads - Andi Deris and The Bad Bankers

Million Dollar Haircuts On Ten Cent Heads

Wykonawca:

Andi Deris and The Bad Bankers

Gatunek:

Metal

8 /10

Andi Deris to wokalista słynnego niemieckiego Helloween. Mierząc się jednak z jego trzecim albumem solowym wszelkie wyobrażenia o tym muzyku mogą ulec poważnej zmianie.

Na wstępie trzeba zauważyć, że przy nagrywaniu dzieła zatytułowanego "Million Dollar Haircuts On Ten Cent Heads" Derisowi pomagał założony przez niego zespół The Bad Bankers, którego skład tworzy egzotycznie brzmiący tercet muzyków Jezoar Marrero (bas), Nasim López-Palacios (perkusja) i Nico Martin (gitara). Wszystkie utwory skomponował wokalista Helloween, który poza partiami śpiewu dołożył też gitary. Przekaz na tej płycie został jasno sformułowany w zdaniu, jakie Deris wypowiedział w ramach promocji materiału: "pie***lić banki, pie***lić menedżerów, pie***lić bankierów". Muzyk z Karlsruhe sprzeciwił się światowej finansjerze, choć można odnieść wrażenie, że jego bunt został zlokalizowany głównie na Wall Street. Amerykańska waluta płonie na tym albumie wraz z kolejnymi cygarami i papierosami odpalanymi przez muzyków.

Będący tuż przed pięćdziesiątką wokalista zbuntował się nie na żarty i choć wokół "Million Dollar Haircuts On Ten Cent Heads" znalazło się sporo dziwacznej egzotyki okołomuzycznej, to komunikat płynący z tego dzieła jest wyraźny i dosadny. Deris naprawdę przekonuje, a jego dzieło rozbrzmiewa z dużą siłą. Materiał składający się z jedenastu utworów momentami zaskakuje ciężarem. To dość rzadka okazja by usłyszeć Derisa odsianego z power metalowego patosu. Wokalistę wściekłego, agresywnego i brudnego. Nie oszczędzali się i The Bad Bankers, co słychać choćby w "Banker’s Delight (Dead or Alive)". Instrumentalny groove? Czemu nie! Tyle że "Million Dollar Haircuts On Ten Cent Heads" to album bardzo zróżnicowany. Obok ciężaru nie zabrakło tu przebojowości, heavy metalowej klasyki, wyjątkowo lekkostrawnych zagrywek, ballad, a nawet fragmentów ocierających się o klimaty rockowej alternatywy. Prawdziwym ukoronowaniem zróżnicowania i swoistej wolności kompozycyjnej Derisa jest utwór pt. "Blind". W tym tunelu gitar i wokali można oszaleć. Wow!

Pomimo że Deris narzucił materiałowi formę koncept albumu, to poszczególne utwory pod względem klimatu nie zachowują spójności. W kolażu wcześniej wspominanych wpływów słuchacz przemieszcza się szlakiem szerokiej rozmaitości pomysłów Derisa. Kompozycje brzmią świeżo i pełne są licznych indywidualnych popisów muzyków. Zupełnie obok schematów zarysowują się na ogół krótkie solówki gitarowe oraz instrumentalne wypuszczenia każdego muzyka. Zachwyca wyjątkowo głęboki bas (rewelacja w "Must Be Dreaming"). Tymczasem zaskakująco brzmi wokal Derisa, który oczywiście odnalazł się w manierze znanej z Helloween, ale na "Million Dollar Haircuts On Ten Cent Heads" zaprezentował się także z kilku innych perspektyw. Na bojowo, smutno i alternatywnie. W związku z tym mogę powiedzieć, że ten album stanowi istotę tzw. materiałów solowych, w których muzycy znanych zespołów uwalniają swoje pomysły pozbawione szans zaistnienia w ekipie macierzystej. Taki krok powinien ucieszyć fanów Derisa, choć domyślam się, że entuzjaści Helloween mogą mieć problem z zaakceptowaniem wokalisty w niestandardowym wydaniu.  

Deris wraz z The Bad Bankers zdołali zamknąć materiał w niespełna trzech kwadransach, ale wydarzyło się na nim tyle, że wokół kilku wątków wiodących można by pewnie zbudować pięć kolejnych albumów Helloween. Zatem wróżę "Million Dollar Haircuts On Ten Cent Heads" szybki sukces, ale tylko pod warunkiem, że trafi do szerszej, niż powermetalowa, publiczności.

Konrad Sebastian Morawski