Kup Magazyn Gitarzysta

Aeolist - Aeolist

Aeolist

Wykonawca:

Aeolist

Gatunek:

Death metal

9 /10

Debiutancka EP Aeolist ma wszystko to, czego oczekujemy od progresywnego metalu. Doskonałe brzmienie, fantastyczne pomysły często wymykające się szufladce "metal", a co najważniejsze, wybornych instrumentalistów i spajający wszystko głos wokalisty.

Zespół poznałem jako twór instrumentalny, jeszcze bez krzykacza w składzie, ale już wtedy ich wizja death metalowego szaleństwa leżała mi jak ulał. Zresztą, jestem entuzjastą brytyjskiej sceny muzycznej, a jako że djent i wszystko co z nim związane w różnych wariacjach zakorzenił się tam na dobre, łykam nie tylko to, co wypuszcza Basick, ale przede wszystkim, niemalże każde wydawnictwo, które podsyłają mi współpracujący z labelem przedstawiciele Hold Tight! PR. Po prostu, wiem, że Anglicy nie zaproponują mi byle gówna, a sami z największą dbałością dobierają sobie klientów. Ma być nowocześnie, ambitnie, nietuzinkowo, a przede wszystkim, perspektywicznie.

Kwintet z Norwich należy do takich grup. Choć nie do końca przemawiają do mnie nieco zbyt deathcore’owe wokale Bradleya Callaghera, tak muzycznie "Aeolist" to materiał, którego nie powstydzili by się bogowie takiej muzyki z - a jakże - The Faceless. Zarówno Michael Keene jak i Ewan Brewer powinni mieć Brytyjczyków na uwadze, bo to, w jaki sposób łączą oni jazz, blues, post-rock i death metal przyprawia o ciarki. W ubiegłym roku przemieliłem niejeden prog i tech metalowy album i zaprawdę mało który, zwłaszcza, jeśli chodzi o debiutantów, zrobił na mnie takie wrażenie. Staram się być oszczędny w wystawianiu laurek, ale akurat ta załoga w pełni na to zasługuje. Za najlepszą rekomendację niechaj posłuży niezwykle klimatyczny i ukazujący cały wachlarz umiejętności oraz talentu kompozytorskiego numer "IV". Rzecz czarująca, powalająca ciężarem, a z drugiej strony, plastycznością przejść między tematami, a co najważniejsze, szerokim wachlarzem emocji a’la Cult of Luna. Innymi słowy, jest czego słuchać, bo utwór trwa ponad 11 minut. Bez ściemy najlepsze jedenaście minut spędzone z metalowym kawałkiem w tym roku. Nie licząc naszych rodaków z Obscure Sphinx.

Reszta od czasu do czasu napędzana jest blastem lub bardziej thrashową motoryką. Nie zmienia to jednak faktu, iż "Aeolist" oparte jest na death metalowym kręgosłupie. Mam nadzieję, że nigdy o tym nie zapomną, bo w swej klasie ten zespół może jeszcze sporo namieszać.

Grzegorz "Chain" Pindor