Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / The Mediator Between Head and Hands Must Be the Heart

The Mediator Between Head and Hands Must Be the Heart - Sepultura

The Mediator Between Head and Hands Must Be the Heart

Wykonawca:

Sepultura

7 /10

Brazylijczycy powracają z trzynastą płytą w dyskografii, a siódmą po zmianie na stanowisku wokalisty. Czy tym razem pechowa trzynastka paradoksalnie przyniesie kapeli szczęście?

Sprawdźmy, co mieszkańcy kraju kawy zawarli na najnowszej płycie, tajemniczo zatytułowanej "The Mediator Between Head and Hands Must Be the Heart". W jednym z wywiadów Andreas Kisser zdradził, że nazwa albumu została zainspirowana filmem Fritza Langa "Metropolis". Spokojnie, tym razem panowie nie wymyślili kolejnego koncept albumu, jak w przypadku "A-Lex" czy "Dante XXI", który miał za zadanie zakamuflować brak pomysłu na chociażby średniej klasy riffy. "The Mediator…" jest owocem pracy z Rossem Robinsonem, będącym także współtwórcą świetnego "Roots", który zapewne został zatrudniony z nadzieją, iż zdziała cuda podczas produkcji nowego albumu.

Przyznam, że podczas odsłuchiwania krążka nieszczególnie daje się wychwycić ani wielkich zabiegów Rossa, ani faktu, że w zespole nastąpiła zmiana na stanowisku pałkera, na które wskoczył niejaki Eloy Casagrande. Sepultura nie odkrywa tu niczego nowego, raczej stara się polepszać swój styl, którym para się od dobrych kilku lat. Delikatnym powrotem do korzeni jest iście Slayerowy "Trauma of War", gdzie thrashowa perkusja rozpędza się do okrutnych temp. Moją uwagę zwrócił również deathowy "Vatican". Poprzedzony dość mrocznym intro, w którym dominują dzwony i chór, przerwany mocarnym riffem, po chwili przeradza się w istną galopadę dźwięków. Dawno Sepultura nie brzmiała tak deathmetalowo, co w ich przypadku należy ocenić na plus. Z zupełnie innej strony Brazylijczycy pokazali się w chyba najwolniejszym w swoim dorobku "Grief". Czysto zaśpiewane partie wokalne Greena sprawiają, że tytułowy żal aż wylewa się z naszych głośników. Kawałek stanowi interesującą alternatywę dla znacznie szybszych utworów, w które obfituje trzynasty album Sepy. Na uwagę zasługuje również "Obsessed", gdzie usłyszymy wspaniałą technikę gościnnie występującego Dave’a Lombardo mającego chwilowe wakacje po odejściu ze Slayer.

Sepultura swoje najlepsze płyty ma już dawno za sobą. "The Mediator Between Head and Hands Must Be the Heart" nie wyróżnia się niczym szczególnym na tle poprzedników, co jednak nie przeszkadza w pozytywnym odbiorze krążka, na którym znajdziemy kilka naprawdę interesujących utworów. Brazylijczycy mogą liczyć na mój szacunek, gdyż od trzydziestu lat raczą mnie dobrymi longplayami. "Roots" czy "Chaos A.D" to dalej wyżyny, których aktualna Sepultura nie może osiągnąć, aczkolwiek najnowsze dokonanie formacji nie tylko trzyma poziom poprzedników, ale nawet delikatnie podniósł go w górę. Płyta obowiązkowa, zarówno dla wieloletnich fanów kapeli jak i dla tych młodszych, którzy o "Roots" słyszeli tylko z opowiadań starszych kolegów.

Marcin Czostek