Kup Magazyn Gitarzysta
War of Words - Chainsaw

War of Words

Wykonawca:

Chainsaw

7 /10
Gatunek:

Heavy metal

"Armageddon is coming now!" - słowa padające w tytułowym utworze płyty "War of Words" chyba najlepiej opisują zawartość całego krążka.

Minęły cztery lata od poprzedniej płyty Chainsaw, zatytułowanej "Evilution", nie oznacza to jednak, że panowie się przebranżowili, przeciwnie - powracają z potężnym, muzycznym uderzeniem. "War of Words" to dźwiękowa walka, w której heavymetalowa energia zderza się z powermetalowymi iskrami, speedem, szalonymi klawiszami i potężnymi chórami. Słowa nie mają szans z tą muzyką, choć nie oznacza to, że są tutaj mniej ważne.

Ciężką, masywną gitarę i zjawiskowe intro usłyszymy w "Narrow Escape" - za klawisze w tym utworze odpowiada Sławek Belak. Intra poszczególnych numerów są w ogóle mocną stroną całej płyty. Świetnie otwarty jest utwór "Chastity". Maciej Koczorowski zdziera gardło rasowo - potrafi chłop wydrzeć paszczę, jak chyba mało kto w naszym kraju. Sekcja rytmiczna i gitary uzupełniają całość perfekcyjnie, "Chastity" to mój zdecydowany faworyt. Energia i monumentalizm rządzą we wszystkich utworach, choćby w "Scoffer and Destroyer" czy "Last Time" z pięknym wersem w refrenie: "Let’s drink some wine, feeling so wine/ for the last time", ale jest też melodyjnie m.in. w "Wanted with a Face".

Na zakończenie usłyszymy tajemniczy, niepokojący utwór, zatytułowany "Distant Dreams", napięcie w nim rośnie stopniowo, od prologu Błażeja Grygiela, przez pochłaniający riff, nawiązujący do Led Zeppelin i ich genialnego utworu "Kashmir", aż do żywiołowej eksplozji na wykończenie.

Dodatkowym atutem tego wydawnictwa jest szata graficzna. Okładka kojarzy mi się z tolkienowską rasą Uruk - Hai, których charakter nawet pasuje do ścieżki dźwiękowej z "War of Words". To za sprawą niejakiej Marty Bejgier grafika krążka trzyma naprawdę światowy poziom, a chyba wszyscy wiemy, jak nieudane (i zniechęcające) potrafią być okładki. Jednak najważniejsza jest muzyka, która w tym przypadku powala. Chainsaw to świetnie naostrzona, muzyczna piła mechaniczna - kompozycjami rozcina zmysły. Mi osobiście zabrakło rozcięcia od wewnątrz, tego uzależniającego dźwięku, w którymś z utworów, ale całościowo to naprawdę płyta - napalm.

Jakub Kosek