Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Kill The Power

Kill The Power - Skindred

Kill The Power

Wykonawca:

Skindred

Gatunek:

Metal

5 /10

Patrząc na okładkę i tytuł nowego albumu Skindred nasuwa się jedno muzyczne skojarzenie - Rage Against The Machine.

Walijczycy prezentują na swojej nowej płycie zdecydowanie bardziej różnorodną stylistykę niż ekipa Toma Morello, jednak do siły rażenia kwartetu z Kalifornii brakuje "Kill The Power" bardzo wiele.

Skindred znany jest przede wszystkim ze znakomitych występów na żywo, co udowodnił chociażby jednym z najlepszych koncertów Woodstocku 2011, a także nagrodami Metal Hammera czy Kerrang! Ich dokonania studyjne poza wydanym w 2004 roku "Babylon" (numer 1 na liście Reagge Albums Billboardu) nie prezentowały się jednak zbyt imponująco. Wydany po trzyletniej  przerwie "Kill The Power" to kolejny solidny, tylko solidny album walijskiej kapeli.

Problemem tej płyty jest przesyt. W 12 utworach Skindred próbuje upchnąć, często na siłę, zbyt wiele stylistyk. Mamy tu nu metal, reagge, dub, hip-hop, elektronikę, pop, dubstep. Ten stylistyczny miszmasz powoduje albo ciężkostrawny chaos albo nijakość większości kompozycji (np. "Playing With The Devil"; "The Kids Are Right Now"; "We Live").

Na "Kill The Power" znajduje się jednak kilka naprawdę czadowych numerów. Kawałek tytułowy to połączenie bitu a’la Run-D.M.C. z gitarowym uderzeniem w stylu Limp Bizkit. Ciekawie wypada mocno kornowy "Ruling Force" z elektroniką spod znaku Dizzee Rascala. Fajne rytmiczne rozwiązania i przyjemny popowy refren charakteryzuje "Saturday", poziom trzyma też "Proceed With Caution". Poza tym, niezmiennym atutem Skindred jest charakterystyczny wokal Benjiego Webbe z tym jego jamajsko-walijskim akcentem.

Nowy krążek Skindred swoją mocą na pewno nie powali was na kolana. Wielu może odrzucić swoją chaotycznością. Jednak jeśli lubicie lżejszy, niezobowiązujący, taneczny mariaż metalu z reagge i innymi gatunkami to "Kill The Power" nie powinno was rozczarować.

Maciej Pietrzak