Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Love Songs

Love Songs - Tina Turner

Love Songs

Wykonawca:

Tina Turner

Gatunek:

Pop

8 /10

Tina Turner znów kręci się w moim odtwarzaczu. Chlip, chlip, ronię łzę ze wzruszenia.

Oczywiście nie jest to płyta z nowymi piosenkami, wokalistka od pięciu lat siedzi sobie bowiem na emeryturze w Szwajcarii i w głębokim poważaniu ma sławę. Można by zadać pytanie po co w takim razie wydawać kolejny "The Best Of" (tu dla niepoznaki oraz z racji premiery przypadającej na początek lutego nazwany "Love Songs")?

Powód jest dość prosty. Od czasu wydania poprzedniej kompilacji minęło pięć lat. Przez ten czas do targetu wytwórni płytowych dołączyło kolejne pokolenie fanów muzyki. Gawiedź owa codziennie słyszy w radiu jakąś fantastycznie śpiewającą panią, która a to ryknie "You're simply the best!", albo wyzna "I don't wanna lose you", acz nie wie, kto zacz. Właśnie dzięki "Love Songs" będzie miała okazję się dowiedzieć.

Na krążku znajdziemy 18 piosenek wyselekcjonowanych z całej przebogatej solowej kariery Tiny, które dowodzą jej wielkości. To pop najwyższych lotów, świetnie napisany, klasowo zaaranżowany i przede wszystkim zaśpiewany tak, że wypada przed Turner klęknąć i uderzyć czołem. Na palcach u jednej ręki policzyłbym współczesne wokalistki, które są w stanie zaśpiewać na podobnym poziomie. Adele? Christina Aguilera? Mariah Carey? Nikt inny nie przychodzi mi do głowy.

Tina swoją wielkość zawdzięcza nie tylko swojemu talentowi, ale też współpracownikom, którzy hurtowo dostarczali jej hity. "The Best", "What's Love Got To Do With It", "Private Dancer" czy ostatni wielki przebój Królowej Popu, "When The Heartache Is Over" - to wszystko fantastyczne piosenki, do dziś nadające się i do samochodu, i na dyskotekę, i na intymną randkę. No, z tym ostatnim kawałkiem może się rozpędziłem, to wszak numer o rozstaniu.

Jeśli więc jeszcze nie znacie (Boże, czy to możliwe?!) Turner, albo nie macie jeszcze na półce żadnej z jej płyt, śmiało chwytajcie "Love Songs". Ja bawię się przy niej doskonale.

Jurek Gibadło