Kup Magazyn Gitarzysta

Kin - Pat Metheny

Kin

Wykonawca:

Pat Metheny

Gatunek:

Jazz

9 /10

Ci, którzy najbardziej rozkochali się w brzmieniu Pata Metheny'ego sprzed trzydziestu lat, gdy na płycie "80/81" obok gitary w roli instrumentu solowego pojawił się saksofon, mogą obecnie czuć się rozpieszczani.

Dwa lata minęły od wydania albumu "Unity Band", gdzie ta formuła przywrócona została do łask i znowu mamy kolejny powrót do korzeni. "Kin" to propozycja Metheny'ego na 2014 rok.

Niecałe dwa lata temu pisałem w Gitarzyście o "Unity Band". Od tego czasu Pat Metheny zdobył za ów album nagrodę Grammy oraz zagrał 100 koncertów w ramach tego projektu. Ciepłe przyjęcie przez fanów i krytyków spowodowało, że mistrz postanowił pociągnąć ten temat i w nieco rozszerzonym składzie nagrać podobny, choć zarazem inny krążek. Do składu: Chrit Potter (saksofon), Antonio Sanchez (perkusja) i Ben Williams (kontrabas) dołączył włoski multiinstrumentalista Giulio Carmassi.

"Jeśli album "Unity Band" to film czarno-biały, płyta "Kin" jest niczym wersja do kin IMAX, w pełnej palecie barw" - tak podsumował swoje dzieło sam Pat Metheny. Trudno się z nim nie zgodzić i to nie tylko w kontekście kolorowej, ciekawie prezentującej się okładki. Muzyka na płycie świetnie z nią koresponduje. Podobnie, jak na "Unity Band", znajdziemy tu bardziej rozwinięte formy instrumentalne oraz melodyczne kompozycje z fascynującymi tematami i zaskakującymi zmianami napięcia. Rolę pierwszoplanową pełnią instrumenty dęte (na czele z saksofonem), których partie zostały zaaranżowane z dużym rozmachem. Kontrapunkt do nich stanowią stonowane i niezwykle trafne solówki gitarowe Metheny'ego.  

To, co po raz kolejny wyróżnia Pata Metheny'ego na tle innych mistrzów gatunku, to właśnie ciepło bijące z każdego utworu. Bez względu na to, które rejony jazzu przemierza, od lekkich melodii aż po free-jazzowe pochody, zawsze jest to przyswajalne dla ucha nie tylko fana jazzu, ale i każdego, wrażliwego na dźwięki słuchacza. Zarówno jedni jak i drudzy, odnajdą się zatem bez problemu na najnowszej płycie "Kin".

Kuba Chmiel