Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / St. George’s Day Sacrifice - Live in Manchester

St. George’s Day Sacrifice - Live in Manchester - Saxon

St. George’s Day Sacrifice - Live in Manchester

Wykonawca:

Saxon

Gatunek:

Heavy metal

7 /10

Historią Saxon można by obdarować pewnie niejeden zespół heavy metalowy. Klasycy NWOBHM zbliżają się do czterdziestolecia swojej działalności i wcale nie zamierzają odpuszczać.

Najlepiej świadczy o tym kolejny dobry album koncertowy zespołu, na który złożył się zapis gigu zagranego 23 kwietnia 2013 roku w klubie The Ritz w Manchesterze. W sumie muzycy Saxon zaprezentowali angielskiej publiczności dwadzieścia jeden numerów, odegranych tak klasycznie, jak tylko można było. Bez jakiegoś specjalnego kombinowania, daleko idących interpretacji utworów czy prezentowania wyszukanych solówek instrumentalnych. Tych oczywiście nie zabrakło, świetne wrażenie robi szczególnie solo perkusyjne w okolicach "Conquistador", ale to wszystko pozostaje w ramach solidnego poziomu, do którego przyzwyczaili muzycy Saxon. Nic ponadto, ale też nikt od tych metalowych dinozaurów nie wymaga wirtuozerii koncertowej. Chodzi wszak o pielęgnowanie heavy metalowej tradycji.

Publiczność sprzyjała owemu klimatowi. Dzień był tym bardziej wyjątkowy, że 23 kwietnia Anglicy obchodzą swoje święto narodowe, które muzycy Saxon, jak stwierdził podczas koncertu Biff Byford, dotąd z reguły celebrowali w Londynie. Okazuje się jednak, że również nad rzeką Irwell można odnaleźć publiczność oddaną heavy metalowi. Dzień świętego Jerzego uczczono więc w tradycji NWOBHM. W trakcie koncertu Biff Byford wielokrotnie podkreślał wagę tego dnia. Zresztą zagrany ku czci angielskich żołnierzy "Broken Heroes" był jednym z najbardziej wzruszających momentów wieczoru. Co innego, że w secie znalazł się też utwór "Made in Belfast", którego charakterystyczny tytuł wielokrotnie pada w tym utworze. Publiczności to w każdym razie nie przeszkadzało, choć nietrudno byłoby wykorzystać ten kawałek w kontekście IRY i innych form aspiracji niepodległościowych północnych Irlandczyków. Świętemu Jerzemu pewnie wszystko jedno. Podobnie, jak i fanom Saxon, bo to fajny priest’owski numer.

Nieco kontrowersyjny "Made in Belfast" to jedna z sześciu kompozycji wchodzących w skład krążka "Sacrifice", który wówczas promowała kapela. Dużo liczba świeżych numerów, jakkolwiek by nie patrzeć - niezłych, została zrównoważona licznymi znakomitymi klasykami z lat osiemdziesiątych. Najwięcej kawałków, ku uciesze publiczności, pochodziło z kultowego "Denim and Leather", symbolicznie też z kilku pozostałych albumów z tego okresu. Publiczność dawała się im porwać. Duże wrażenie robi wykonanie utworu tytułowego z "Crusadera" z 1984 roku albo totalnie oldschoolowego "747 (Strangers in the Night)" z 1980 roku, który stanowi zręczną mieszankę punk rocka z NWOBHM. Szkoda, że formacja nie zagrała ani jednego kawałka z debiutu z 1979 roku. Tej angielskiej surowości mogło wybrzmieć tu znacznie więcej. Przy całym szacunku do ostatnich nagrań Saxon, publiczność najlepiej czuła się w klasyce, o czym też świadczy inny killer z 1980 roku "Wheels of Steel". Skoro mowa o tym przełomowym roku, przyznam, że poczułem się trochę zawiedziony, gdy w secie nie pojawił się jednak legendarny "Motorcycle Man", który był zapowiadany przez Byforda. Publiczność zdecydowała inaczej, bo frontman Saxon pozostawił jej możliwość wyboru.

W sumie show angielskiej legendy w Manchesterze to dobry album koncertowy. Spośród dwudziestu albumów studyjnych muzycy Saxon muszą kompromisowo dobierać set, bo nawet w przeszło dwóch godzinach trudno zmieścić wyczerpującą ilustrację twórczości zespołu. W Manchesterze udało się to dosyć gładko, a koncert zagrany w stylu "pomiędzy klasyką a nowoczesnością" powinien przypaść do gustu heavy metalowym entuzjastom. To solidnie zagrany materiał, a przy okazji przemycający też trochę angielskiej kultury, tej wysokiej i tej koszarowej. Tu i ówdzie można pomarudzić. Całość wychodzi jednak na duży plus.

Konrad Sebastian Morawski